Stawiam na Pionki i dlatego kandyduję do Rady Miasta

Stawiam na Pionki i dlatego kandyduję do Rady Miasta

Paweł Kobylas kandyduje do Rady Miasta z KWW Roberta Kowalczyka Stawiamy na Pionki w okręgu wyborczym nr 5. To jego debiut. Do pokonania 5 kontrkandydatów, w tym radny od dwóch kadencji. Pan Paweł zaprosił nas na rozmowę o Pionkach, o swoich pomysłach, przedstawił także dlaczego chce zostać radnym miejskim.

  • Kim jest radny?

Zwykłym mieszkańcem.

  • Dlaczego startuje Pan w wyborach do Rady Miasta?

Przede wszystkim dlatego, że niektórzy radni tej kadencji, a także ci z poprzedniej, którzy otrzymali kolejną szansę, już chyba zapomnieli, że są właśnie zwykłymi mieszkańcami. Przestali reprezentować nas i obserwuję od dłuższego czasu jakąś farsę. Radny ma przede wszystkim myśleć o mieszkańcach, a u nas można śmiało wysunąć teorię, że niektórzy podejmują jakieś działania mając na uwadze własny interes i wzrost popularności.

  • Co konkretnego ma Pan na myśli?

Bardzo często rozmawiam z sąsiadami z osiedla na którym mieszkam od urodzenia. Od dawna mówi się, że i owszem, mamy nowe chodniki, jest nowa wiata śmietnikowa itp., ale radny, który został wybrany w naszym okręgu wyborczym mówi „to ja zrobiłem”. Ani nie układał tych chodników własnymi rękami, ani tym bardziej nie zapłacił za nie z własnych pieniędzy. To myśmy zrobili, zwykli mieszkańcy. Płacimy przecież podatki do kasy miasta, płacimy czynsze do spółdzielni mieszkaniowej, nasze pieniądze zasilają chociażby budżet województwa mazowieckiego. To myśmy zapłacili za możliwość poruszania się po równych chodnikach, a radny naszego okręgu miał jedynie składać wnioski w tej sprawie i pilnować aby to zostało faktycznie wykonane. Bardzo nie lubię, kiedy ktoś bazując na niewiedzy mieszkańców próbuje to wykorzystać.
Podobnie jest z remontami chodników czy czymkolwiek innym na terenie miasta. Słyszę, że to burmistrz zrobił. To jest zrobione za kadencji tego burmistrza, ale za pieniądze mieszkańców, czyli Pionkowianie zapłacili.

  • Jak ocenia Pan pracę radnych tej kadencji?

Chcieli dobrze, ale wyszło jak zwykle. To taki żart oczywiście, ale chyba w skrócie można właśnie żartem podsumować te mijające 4 lata. Radny jest przedstawicielem mieszkańców i reprezentuje ich interesy. Na ich rzecz pracuje i z ich kredytu zaufania korzysta. Dlatego nie może wykorzystywać piastowanego stanowiska do realizacji swoich własnych interesów, korzystać z funkcji po to, by osiągać finansowe lub inne materialne korzyści dla siebie, swojej rodziny czy znajomych. Już nie raz dochodziło u nas do sytuacji, kiedy zatrudniony radny, jakby to delikatnie ująć, wykorzystywał pieniądze podatników do granic przyzwoitości. Wszyscy pamiętamy nadgodziny wypłacone w takich kwotach, że niektórzy takich pieniędzy nigdy nawet nie widzieli czy znikające paliwo. Ale to już historia, choć widzę, że chce powrócić.

  • Radni bronią stanowiska, że współpracują z burmistrzem.

Dobra współpraca z burmistrzem nie polega na zgadzaniu się na wszystko. Radny musi przede wszystkim podejmować decyzje tak, aby były one zgodne z interesem większości mieszkańców, nie tylko wybranej grupy. To nie jest łatwe zadanie, trzeba dokonać wyboru, wiedzieć np. jaki wpływ na losy miasta może mieć jakaś inwestycja.
Takim dobrym przykładem może być tutaj pawilon sportowy. Dobrze, że jest, nie neguję tego, bo faktycznie jest to obiekt, który będzie służył mieszkańcom, ale proszę zauważyć, że tylko wybranej grupie. Moja sąsiadka, schorowana seniorka zapytała mnie ostatnio ile kosztowała ta inwestycja. Odpowiedziałem szczerze, że nie wiem, bo tego do końca nie wie nikt. Ta budowa wciąż trwa. Załamała ręce, bo uważa, że pilniejszą potrzebą jest remont chodników, ulic, bezpieczne przejścia dla pieszych. To jest ważne dla niej i dla ludzi w jej wieku. Pawilon jest ważnym elementem infrastruktury sportowej, ale jego budowa i wyposażenie kosztują dużo, a miasto ma wiele innych, pilnych potrzeb, które wypadałoby również zrealizować.

  • Jakie?

Choćby wspomniane remonty chodników czy utwardzenie wielu ulic na terenie miasta. Ludzie płacą podatki do kasy miasta od dziesiątek lat, a wciąż nie mają dojazdu do swoich domów, chodzą po chodnikach, które mają po 30 lat i więcej. Wyremontowane chodniki i ulice to wizytówka miasta, świadczy o dobrym zarządzaniu, o dbaniu o mieszkańców. To samo dotyczy czystości na naszych ulicach.

  • Pana zdaniem nie jest czysto?

Moim zdaniem, pani zdaniem i zdaniem wielu mieszkańców, od 4 lat mamy brudno. Rozumiem, że wielu osobom nie podobało się, że w poprzedniej kadencji z budżetu miasta wydawano dużo pieniędzy na tzw. zieleń. Ładnie było, ale kosztownie. Teraz jest niewiele taniej, ale brudno, chwasty rosną wszędzie, a trawy są tak wysokie, że pozarastały całkowicie stojaki na rowery czy ławki. Rozumiem oszczędności, ale nie można doprowadzać do takiej sytuacji, że w sierpniu czy wrześniu zamiatany jest piach po akcji Zima. Przeszkadza mi bałagan, głównie ten spowodowany porozrzucanymi drobnymi opakowaniami, małymi butelkami i innymi tego typu odpadami, które normalnie wyrzuca się do ulicznego kosza. U nas koszy jak na lekarstwo. Proszę przejść się ul. Szpitalną – jeden kosz na początku ulicy, zero na ul. Zacisze, a chociażby ul. Kozienicka – przy markecie jeden, a następny… na skrzyżowaniu z ul. Mickiewicza. To jakaś pomyłka. Gdzie wyrzucić odpadek? Chodzą ci radni po swoich okręgach, widzą i nic z tym nie robią. Nie naciskają na urzędników w tej sprawie, nie składają wniosków. To tak jakby ich ten temat nie interesował, jakby porządek na naszych ulicach był mniej ważny niż zakup strojów ludowych. Za 23 tysiące zł można zakupić ok. 70 ulicznych pojemników na odpady.

  • W strojach będą tańczyć uczniowie naszych szkół i seniorzy.

Wolałbym żeby radni bardziej zainteresowali się stanem krzeseł i ławek szkolnych, bo to dzieciom jest najbardziej potrzebne. Nie jestem przeciwnikiem nauki tańca na lekcjach wychowania fizycznego, ale nasze dzieci spędzają 5-7 godzin w pozycji siedzącej na krzesłach na których siedzieliśmy my, rodzice i już wtedy były stare. Nie rozumiem dlaczego wciąż mówi się, że oświata tyle kosztuje, że w ramach oszczędności trzeba szkoły zamykać, a z drugiej strony argumentuje się zakup strojów ludowych potrzebą nauki patriotyzmu w placówkach oświatowych. Nie widzę tu logiki. I chciałbym aby ci, którzy tak głośno mówią o konieczności oszczędności w pionkowskich szkołach powiedzieli także czy mają dzieci w wieku szkolnym uczące się w Pionkach. Ja mam, mają moi sąsiedzi, znajomi i dlatego wiem, i bardzo zależy mi aby nasze dzieci uczyły się w godnych warunkach i nie musiały biegać z ciężkimi plecakami przez całe miasto, bo ktoś postanowił, że miejscem nauki będzie odległa od domu placówka, bo w tej na następnej ulicy np. zrobi się hostel czy cokolwiek innego. Żyjemy w czasach, gdzie każdy goni za pieniądzem i pracujemy coraz więcej, coraz dłużej. Dzieci muszą same chodzić do szkoły przez ulice na których wcale nie jest bezpiecznie. Tak, ja też chodziłem sam z kluczem na szyi, ale proszę zauważyć, że te 35 lat temu na naszych ulicach było zdecydowanie mniej samochodów, nas było więcej, a szkołę mieliśmy tuż za rogiem. Nie chcę aby miasto oszczędzało na bezpieczeństwie dzieci, by pieniądze wydać np. na projekty, które przecież nigdy nie będą zrealizowane.

Chciałbym aby z inwestycji, które zostały przeprowadzone w ostatnim czasie, właśnie np. pawilon sportowy, korzystały w głównej mierze dzieci i młodzież. Nie tylko wybrana grupa, ale wszystkie. Skoro już poświęciliśmy tyle środków na ten cel, to przynajmniej udostępnijmy obiekt wszystkim. To samo dotyczy basenu. Owszem, konieczna była wymiana płytek, zmiana filtra, odnowa elewacji, ale czy nie lepiej było ten obiekt rozbudować? Żeby było to miejsce naprawdę atrakcyjne i zachęcało do korzystania. Odnowiony basen nie straszy, ale też nie przyciąga do nas ludzi z zewnątrz. Nawet mieszkańcy Pionek wolą pojechać do Kozienic czy Radomia i tam wydać pieniądze na korzystanie z atrakcji wodnych. Tak właśnie inne miasta korzystają i mają za co uatrakcyjniać oferty, by przyciągać coraz więcej klientów.
Jestem przedsiębiorcą, sam muszę dbać o rozwój firmy, o finanse i być może dlatego myślę w sposób trochę inny niż radni tej kadencji. Dla mnie pomyłką jest wybieranie na radnych ludzi, którzy pracującą w jednostkach podległych burmistrzowi lub całe życie przepracowali na etacie. Nie muszą wciąż starać się o utrzymanie na rynku, nie kalkulują co bardziej jest opłacalne, nie zastanawiają się na co dzień jak rozwijać firmę by zarobić więcej na utrzymanie rodziny. Dla takich osób kredyt bierze się na zakup samochodu, mieszkania, wczasy. Miasto musi zaciągać kredyty by się rozwijać, a nie tylko po to by naprawiać. W Pionkach niestety rozwoju nie widać, a jeśli już cokolwiek jest robione, to trochę na zasadzie „byle było”, a nie żeby zarabiało na własne utrzymanie i generowało zyski dla dalszego rozwoju. Nie zgadzam się z tym, bo w końcu radni z burmistrzem na czele nie dysponują pieniędzmi znikąd. To są pieniądze mieszkańców, którzy niestety nie mają wpływu na to gdzie i w jaki sposób zostaną wydane ich podatki. Nikt z nami nie konsultuje pomysłów, nie pyta czy wolimy cmentarz za 15 mln zł czy może lepiej wydać 3 mln i zrobić taki zwyczajny, jak ten parafialny. Wszystkie decyzje zapadają poza nami. I choć mamy przecież radnych jako naszych przedstawicieli, to liczyć na nich raczej nie możemy.
Osobiście wolałbym aby rozbudowano basen, a pawilon sportowy zrobiono mniejszy, za mniej pieniędzy. I co? Radny z mojego okręgu znany jest z tego, że zawsze jest w koalicji i zawsze głosuje tak jak chce burmistrz. Czy zapytał wyborców o zdanie? Wiem, że nie musi, ale wypadałoby. Ciągłe kierowanie się zasadą "jakoś to będzie" nie służy mieszkańcom i powinien to rozumieć.

  • Pisze Pan w swojej ulotce o nowym schronisku.

Była pani w przytulisku? Wiem, że tak i dlatego pytam. Zwierzęta tam są zadbane, bo opiekują się nimi właściwi ludzie, ale same boksy i teren wyglądają okropnie. Jako miejsce na tymczasową opiekę może być, ale przecież są psy, które w naszym przytulisku mieszkają latami. Ktoś powie, że są ważniejsze potrzeby, ale opieka nad bezdomnymi zwierzętami jest obowiązkiem gminy. Miasto Pionki zdecydowało się na prowadzenie przytuliska, ale nie można tego robić w taki sposób. Jest ustawa o ochronie zwierząt, są standardy, które wypadałoby zachować.
W naszym mieście bardzo prężnie działa PTOnZ. Inspektorzy wiedzą i przede wszystkim potrafią zadbać o byt zwierząt. Wystarczy dać im szansę. Dzieci z pionkowskich szkół organizują różnego rodzaju zbiórki dla zwierzaków z przytuliska. To się chwali, to uwrażliwia, ale nie może być tak, że te skrzywdzone przez człowieka psy muszą czekać na akcję organizowaną przez dzieci żeby najeść się do syta. Mało kto wie, że mamy w mieście prywatną Kociarnię, która finansowana jest z pieniędzy ludzi dobrej woli. Nie będę mówił ile miasto wydaje rocznie na dożywianie bezdomnych kotów, bo musiałbym użyć niecenzuralnych słów.

  • Modernizacja skateparku, czyli?

Przede wszystkim wymiana ramp. Te okropnie hałasują. To utrudnia życie chociażby mieszkańcom okolicznych bloków, którzy latem przez cały dzień do bardzo późnego wieczora słuchają tych odgłosów. Także ludzie odwiedzający Ogródek Jordanowski narzekają, bo to nie pozwala wypoczywać. Mniejsze dzieci boją się, a i młodzież korzystająca ze skateparku mówi, że taki ciągły hałas ich męczy i wolą jeździć gdzie indziej. Skatepark należy zmodernizować, bo to nie jest duży koszt, a znacząco wpłynie na komfort wielu mieszkańców.
Skoro już jesteśmy przy ul. Leśnej, to chciałbym również zadbać o poprawę wyglądu otoczenia bloków przy ul. Leśnej. Te podwórka pomiędzy blokami mają ogromny potencjał, a zupełnie są zaniedbane. Tam nie potrzeba wydawać milionów, wystarczy zadbać o trawniki, ustawić ławki dla osób starszych, nasadzić ozdobne krzewy. Niewiele kosztuje, a zupełnie zmienia wygląd otoczenia. Tak samo z uliczką za blokiem Leśna 23. Całe moje życie nie była remontowana. Wąska, krótka, koszt niewielki, a ogromnie poprawi komfort życia mieszkańców nie tylko tego bloku, ale również tych, którzy spacerują tamtędy czy idą na cmentarz, np. nowy, komunalny.
Chciałbym również zadbać o wjazd do miasta od strony ul. Mickiewicza. To są tereny Lasów Państwowych, ale można nawiązać współpracę by dla wspólnego dobra odmienić to miejsce, posprzątać. Tam wciąż, szczególnie późną wiosną, latem i kiedy mamy ciepłą jesień spaceruje i wypoczywa wielu mieszkańców. Warto wykorzystać potencjał Puszczy Kozienickiej i upodobania mieszkańców, szczególnie tych w starszym wieku. Oni nie pójdą wypoczywać w zgiełku nad staw czy na Ogródek Jordanowski, a przecież im też należy się odrobina wytchnienia od blokowiska. Nie każdy posiada działkę rekreacyjną czy samochód żeby wyjechać. Musimy patrzeć na potrzeby wszystkich, a nie wymuszać zmianę nawyków.

  • Patrzy Pan na potrzeby wszystkich grup mieszkańców. To się chwali.

Przecież Pionki to miasto rodzinne, wielopokoleniowe już. Mamy ogromną liczbę seniorów, ludzi w średnim wieku, wciąż sporo młodych, młodzież, dzieci. Trzeba zadbać o ich potrzeby, bo to są mieszkańcy Pionek. Gdyby nie oni, to nie byłoby tego miasta. Chciałbym aby wreszcie władze, pracownicy różnych jednostek, radni zrozumieli, że są dla mieszkańców, a nie odwrotnie.

  • Czego Panu życzyć na koniec naszej rozmowy?

Zdrowia, bo kiedy jest, to wszystko w życiu jest możliwe. No i oczywiście jak największej liczby głosów w wyborach samorządowych, bo w przeciwnym razie wszystko to co chciałbym zmienić w naszym mieście może nie zostać zrealizowane. Musi w naszej radzie miejskiej nastąpić zmiana pokoleniowa i to jest właśnie ten moment. Ze swojej strony życzę tego samego moim koleżankom i kolegom z komitetu wyborczego, bo my wszyscy STAWIAMY NA PIONKI, a dla nas Pionki to przede wszystkim mieszkańcy i ich potrzeby.

 

Przeczytaj również

Komentarze