W kampanii wszystkie chwyty dozwolone

W kampanii wszystkie chwyty dozwolone

Kampania wyborcza ma swoje prawa, nie zawsze jest czysta, nie zawsze na poziomie, a dość często balansuje na granicy dobrego smaku. O braku zasad fair play napisał jeden z Czytelników.

„Szanowna Redakcjo, za Waszym pośrednictwem zwracam się do mieszkańców miasta Pionki o chwilę refleksji.

Trwa kampania wyborcza. Każdy z nas doskonale wie, że jest to wyścig, który chce wygrać każdy kandydujący. Pomijam wszelkie pobudki którymi kierują się osoby kandydujące – mają swój cel, który chcą osiągnąć. Jeden kandyduje, bo faktycznie chce działać na rzecz miasta, a ten drugi, bo zależy mu na finansach, na splendorze funkcji lub innych „skutkach ubocznych” wygranych wyborów.

Kampanię rozpoczął obecny burmistrz miasta wydając do mieszkańców odezwę w sprawie wyborów. Napisał w niej, że zachęca wszystkich do wzięcia udziału w tym jakże ważnym wydarzeniu. Poprosił również „Myślę, że nie będzie w tej rywalizacji niegodnych zachowań, które wymierzone byłyby w osoby konkurentów, naruszające ich godność. Pragnę abyśmy umieli w piękny i godny sposób prowadzić spór o miasto we wzajemnym szacunku do siebie (…). Myślę, że wszystkich nas stać na to (…) aby spór o miasto był wolny od kłamstw, bezpodstawnych pomówień i personalnych ataków (…)”. Tyle tytułem tzw. oficjałki. Zaglądam na stronę internetową burmistrza tego miasta i moim oczom ukazuje się tekst zgoła inny od odezwy:

„ZABAWNE
Na ulicach miasta pojawiły się mobilne materiały wyborcze. Nie widać, by był pod nimi podpisany jakikolwiek komitet wyborczy, a jeśli tak - stanowi to naruszenie prawa. Ale przecież wiadomo o jakie środowisko i jaki komitet wyborczy tu chodzi... Zabawne jest, jeśli te reklamy firmuje były wiceburmistrz. Ha-ha. Pierwsze pytanie jakie z uśmiechem się nasuwa: Czy nowym gospodarzem może być ustępujący po dwóch kadencjach wójt, który dokonań ma niewiele, a problemów obyczajowych i prawnych co niemiara? Czy może nowym gospodarzem ma być były zastępca, który przez lata faktycznie rządził miastem i chciałby znowu...

Śmiesznie wygląda, jeśli ten były zastępca obwozi się po mieście z hasłem na temat cmentarza, w sprawie którego nie zrobił NIC! Szanowny Panie, gdybyś Pan na czas zadziałał, wyznaczył tańsze miejsce pod cmentarz, zmienił studium zagospodarowania miasta i plan miejscowy - to teraz my wszyscy nie musielibyśmy wydawać na cmentarz milionów. TO PAN JEST TEMU WINIEN!

A na marginesie... może dobrze, że jak w każdej sprawie, byliście Państwo impotentami Bo gdybyście nawet wzięli się za budowę cmentarza (A POWINNIŚCIE) to byłoby "jak zawsze". A tak, będzie piękny cmentarz, bo taki nam się należy.”

I jako wyborca, zastanawiam się głęboko czy godzi się aby burmistrz i zarazem kandydat posługiwał się takimi „nieczystymi” spekulacjami szczególnie, że wciąż odezwę można przeczytać, bo nadal jest widoczna na terenie miasta zawieszona w gablotach?

Uprzejmie proszę o publikację, bo nie każdy korzysta z portali społecznościowych, a wydaje mi się, że warto aby przekaz Romualda Zawodnika, wciąż burmistrza trafił do jak największej liczby wyborców z uwagi na treści, które w nim zamieścił. Można walczyć o wygraną na argumenty, ale nie na pomówienia.

Czytelnik"

Dane autora listu zostały zanonimizowane przez redakcję zgodnie z Ustawą prawo prasowe, Ustawą o ochronie danych osobowych oraz unijnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO).

Przeczytaj również

Komentarze