Wciąż nie ma zgody na zapłatę odszkodowania dla wykonawcy stadionu. Radni lekką ręką narażają miasto na koszty komornicze

Wciąż nie ma zgody na zapłatę odszkodowania dla wykonawcy stadionu. Radni lekką ręką narażają miasto na koszty komornicze

Od kilku miesięcy burmistrz Robert Kowalczyk próbuje nakłonić radnych, by miasto mogło zapłacić zasądzone odszkodowanie za wzbogacenie się przy budowie pawilonu sportowego w Pionkach. Kwota została znacznie zmniejszona – z 1,1 mln do ok. 800 tys. zł, ale radni nie chcą wyrazić zgody na zapłatę.

Na ostatniej sesji radny Paweł Kobylas zapytał Roberta Kowalczyka, dlaczego, skoro miasto wiedziało, że ma sprawę sądową, nie zostały w budżecie zabezpieczone na poczet ewentualnego odszkodowania żadne pieniądze. Zapewne m.in. dlatego, że nikt nie znał kwoty jaką należy zabezpieczyć, bo sprawa do sądu trafiła w połowie 2018 roku, czyli w poprzedniej kadencji. Wykonawca wyliczył swoje należności od miasta na kwotę 1,3 mln zł, choć ostatecznie sąd zmiarkował je do 800 tys. zł, resztę stanowią odsetki i koszty procesu. Jaką kwotę należało więc zabezpieczyć w poprzedniej kadencji? 1,3 mln zł, może ok. 2 mln zł, by mieć na odsetki? A może nikt nie przypuszczał nawet, że sąd uzna, że wykonawcy należy się zapłata, skoro nie wykonał należycie swoich prac, za co miasto także podało go sądu, ale ten proces nadal trwa. Sądy czasami łączą dwie sprawy w jedną, jeśli dotyczą tego samego zakresu i o ile obydwa procesy toczą się w jednym sądzie. Jaką więc kwotę należałoby zabezpieczyć na poczet ewentualnych płatności? To właściwe pytanie do radnych poprzedniej kadencji, którzy byli przeciwnikami rozbudowy pawilonu sportowego, bo monitorowali postępy prac, rozmawiali z wykonawcą, o czym wspominał np. radny Pacan i właśnie radny Maślanek. Wykonawca złożył pozew przeciwko miastu w maju 2018 r., a ta kadencja rozpoczęła się pół roku później.

Radni przynajmniej od listopada wiedzą, że w sprawie budowy stadionu, a właściwie zleconych dodatkowych robót, sąd apelacyjny wydał wyrok, który zobowiązuje miasto do zapłaty należności. To już trzeci wyrok w tej kadencji, choć dotyczą spraw sprzed objęcia stanowiska burmistrza przez Roberta Kowalczyka.

Było tak jak było, wyrok jest prawomocny i po prostu, czy nam się chce, czy nam się nie chce, to trzeba tą żabę zjeść. I tyle. Według mnie i mojego sumienia, ja zagłosuje za dlatego, że nie chcę komu innemu tego zostawiać, na potem, a jeszcze jakby doszło do sytuacji, że będziemy musieli zapłacić koszty komornicze, no to już w ogóle spotykać się z ludźmi na ulicy, spojrzeć im w oczy i powiedzieć, że było się w tej radzie, gdzie na koniec zapłaciliśmy jeszcze sto parę tysięcy za nic – mówił radny Grzegorz Wąsik, po raz kolejny przekonując radnych by zagłosowali jednak za dokonaniem zapłaty.

Mieliśmy przed chwilą pokaz pana burmistrza jak nie odpowiada radnemu Pawłowi Kobylasowi na pytanie strategiczne, dlaczego środki na poczet pozwu od 2019 w każdym budżecie nie zostały zabezpieczone – głos w sprawie zabrał Wojciech Maślanek, który jeszcze w ubiegłej kadencji wiedział, że wykonawca podał miasto do sądu. A skoro radni wiedzieli, że taki pozew jest, to dlaczego sami również nie utworzyli w budżecie rezerwy na taki cel? Przecież równie dobrze mogli zgłosić taki wniosek i go przegłosować, dokładnie tak samo jak w przypadku pomocy finansowej dla powiatu na budowę szpitala. Pytanie, dlaczego tego nie robili? – Nie udzieliła ani pani skarbnik przez 2 miesiące na to odpowiedzi, ani pan burmistrz. Dlaczego? No bo złamali prawo, ja mówię to w sposób odpowiedzialny, złamali prawo, bo prawo nakazuje w momencie, w momencie złożenia pozwu zabezpieczyć kwotę na poczet, na poczet wyrokuprzekonywał radny Maślanek, choć pozew został złożony w maju 2018 r., a więc za kadencji poprzedniego burmistrza, gdy w radzie miasta zasiadał również Wojciech Maślanek.

Zbigniew Belowski jako radny również poprzedniej kadencji, dodał w tej sprawie kilka słów od siebie:

Na poprzedniej sesji, którą prowadził pan radny Stanisław Pacan, którą zresztą nota bene odwołał, słuchałem argumentacji kolegi radnego na temat wprowadzenia w obieg finansowy tematu wyroku sądu w Lublinie. Argumentacja ta mnie nie przekonała w żaden sposób dlatego po raz kolejny, tym razem w sposób bezpośredni, bo kolegi Pacana już nie było wtedy, proszę mi wyjaśnić, a argumentacja pana radnego Pacana była jedna – nie będę głosował za tą uchwałą, ponieważ decyzja sądu mnie nie dotyczy, ja nie głosowałem za tym tematem. Ale był pan członkiem rady poprzedniej kadencji, był pan przewodniczącym komisji budżetu. Proszę przyjąć do wiadomości i mówię to publicznie, że niezaakceptowanie tego projektu uchwały, który został zgłoszony, był zgłaszany wielokrotnie i dzisiaj został zgłoszony po raz kolejny, prowadzi nas do dodatkowych strat opierających się na tym, że budżet miasta zostanie zajęty, niezapłacenie zgodnie z decyzją rady, że budżet miasta zostanie zajęty przez komornika. Oprócz, użyję takiego popularnego określenia, obciachu jaki dotknie miasto, państwo wiecie co to znaczy, jest to swego rodzaju wstyd, będą konsekwencje finansowe, ponieważ jeżeli komornik zajmie konto konsekwencja tego będzie to, że komornik pobierze swoje honorarium w wysokości co najmniej 10% tej kwoty. Nie z tej kwoty, ale doliczy do tej kwoty co najmniej 10, a może 20%. A jak znam niektóre działania z tym związane, bo mam trochę doświadczenia, to może być również taki fakt, że komornik pobierze część tej kwoty, a następna część będzie tzw. odsetkowe, czyli będzie pączkować w kolejne kwoty do zapłacenia. Czyli krótko mówiąc najlżej to będzie jakieś 130 tysięcy w plecy, popularnie rzecz ujmując. Nie przekonują mnie żadne argumentacje, bo równie dobrze, to możemy powiedzieć tak, owszem w tamtej kadencji nie było lekko. Nie było lekko ze względu na to, że zmiany w projektach budowlanych były dokonywane przez ówczesnego burmistrza na tzw. gębę. A powiem szczerze, jeżeli będziemy odciągać ten temat jeszcze dalej, to konsekwencja będzie taka, że będziemy musieli wejść w kadencję jeszcze wcześniejszą burmistrza Janeczka z ekipą, ponieważ to wtedy podjęto decyzję o budowie obiektu stadionu i obiektów towarzyszących. My, jako rada mamy obowiązek przyjąć spadek, tak to nazwę, z całym inwentarzem, a więc z tymi dobrymi rzeczami i z tymi złymi. Wielu tu obecnych radnych było również radnymi w tamtej kadencji i przekazywało pozytywny odbiór budowania stadionu przez grupy piłkarskie, przez młodzież, która czekała na ten stadion, wszyscy przyjmowaliśmy to za dobrą monetę nie wiedząc jednako, bo dowiedzieliśmy się o tym pod sam koniec kadencji, że pewne rzeczy były robione, dzisiaj mogę to powiedzieć, nielegalnie. Ale musimy przyjąć na swoje barki odpowiedzialność za tę sytuację, ponieważ ta sytuacja jest elementem stałym tego rozliczenia, rozliczenia się z wykonania stadionu. Jedno mogę powiedzieć, stadion jest, stoi, będzie wymagał pewnie niedługo kolejnych remontów, tak jak inne obiekty czy obiekty sportowe i budowania nowych rzeczy, bo taka jest nasza rola. Taka jest nasza rola jako radnych, żeby dbać o rozwój infrastruktury tego miasta nie dla nas, dla szeroko pojętej społeczności lokalnej, która widzi to, co się naprawdę dzieje w mieście. Ludzie widzą, że ostatnia kadencja mimo oporu części radnych, to jest kadencja jednego wielkiego sukcesu i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Ja pamiętam wszystkie kadencje rady miasta Pionki od chwili powstania samorządu w takiej formie w jakiej on jest i powiem państwu, że takiego przyspieszenia, ukończonego w bardzo wielu punktach, ukończonego, bo rozpaprać można i zostawić niedokończone, ale wiele przedsięwzięć jakie dokonują się w tej kadencji, to w poprzednich kadencjach nie widziałem, a jestem dosyć bystrym obserwatorem i wiele rzeczy zauważam, o czym zresztą powiem jeszcze później w dyskusji na tematy bieżące budżetu. Uważam, że nasza odpowiedzialność w sposób jednoznaczny powinna nakierować nas na pewno w tę stronę, żeby, tak jak jeden z kolegów radnych tutaj mówił, jednym cięciem przeciąć węzeł gordyjski i z robić porządek tak, jak robiliśmy to przez wszystkie te lata naszej kadencji, bo to praktycznie ostatni dzwonek żebyśmy wyszli z podniesioną głową i zadowoleni.

W tej kadencji, to już po raz trzeci płacimy zobowiązania nie swoje, ale czy tak naprawdę są one nie nasze? No nasze, bo to są zobowiązania miasta. Jest ciągłość władzy, zarówno radnych, jak i burmistrza, i my powinniśmy pracować nad tym, żeby nie eskalować ewentualnych strat, tylko wręcz przeciwnie, je likwidować. I tak jak musieliśmy zapłacić za projekt informatyczny 500 tys., tak jak musieliśmy zapłacić Kolorowemu Pudełku za to, że w poprzedniej kadencji nie płacono dotacji i to chyba 300 tys. musieliśmy zapłacić. Tak spotkała nas sytuacja również taka jaką mamy z pawilonem sportowym. I powiedzcie czy za 5-6 miesięcy, przyjdzie tutaj nowy burmistrz, przyjdzie nowa rada i powie: co ten Kowalczyk zostawił nam? Zabiera nam 100 czy 150 tys. komornik, dlaczego? Dlaczego akurat taka decyzja? No przepraszam bardzo, mamy jakąś ciągłość i musimy tę sprawę prędzej czy później załatwić. Nie możemy tego tak zostawić, bo dlaczego mamy się porównywać do poprzedniej rady? My bądźmy mądrzy, bądźmy odpowiedzialni za to miasto i nie karajmy naszych mieszkańców, bo to, że oddamy komornikowi 100 czy 150 tysięcy, to ukarzemy naszych mieszkańców, bo nie zrobimy chodnika, drogi czy czegoś innego – dodał burmistrz.

Radni, podobnie jak w ostatnich tygodniach, nie podjęli po raz kolejny uchwały w sprawie zmian w budżecie 2023 r. w której zawarta jest kwota na zapłatę zasądzonej kwoty.

Przeczytaj również

Komentarze