Wniosek o ubezwłasnowolnienie burmistrza

Wniosek o ubezwłasnowolnienie burmistrza

W dniu 23 maja radni podjęli uchwałę w sprawie rozpatrzenia petycji mieszkańców i działkowców. 410 osób podpisało się pod dokumentem o zaniechanie sprzedaży niezabudowanej działki przy ul. Wspólnej. Niektórzy radni, choć zgadzają się z protestem mieszkańców, uważają, że podjęcie uchwały w tej sprawie nie ma najmniejszego sensu. Aby sens został zachowany radna Wioletta Grzywacz złożyła wniosek o ograniczenie burmistrzowi możliwości samodzielnego podejmowania decyzji o sprzedaży działek na terenie miasta bez zgody radnych. Wniosek poparło 6 radnych, jeden był przeciw, a wiceburmistrz stwierdziła, że wniosek nie został przyjęty.

Radny Krzysztof Bińkowski określił rozpatrywanie petycji jako „ukłon w stronę 410 osób, które ją podpisało”.

Przypominam, że my nie mamy żadnego wpływu na decyzję burmistrza, bo nikt inny tylko jednogłośnie my wszyscy przyjmując budżet poniekąd daliśmy zielone światło panu burmistrzowi na zrobienie z tą działką „co mu się rzewnie podoba” – mówił radny Bińkowski. – Pozwoliliśmy burmistrzowi ją sprzedać jeśli pan burmistrz zadecyduje. To jest troszkę taki krzyk. Dziwne jest podejmowanie w tym momencie uchwały, ja to rozumiem, bo to jest ukłon w stronę mieszkańców, tylko żeby mieszkańcy wszyscy ci, czyli 410 osób mieli świadomość, że podjęcie, pozytywne rozpatrzenie przez radę miasta nie jest wiążące dla pana burmistrza ponieważ my, radni zatwierdzając budżet daliśmy zezwolenie panu burmistrzowi i wszyscy myślę zrobiliśmy to świadomie. Pomijam już inne zaistniałe obietnice itd. Myślę, że to jest taka sztuka dla sztuki i mówię to oczywiście w pozytywnym sensie, bo tu chodzi o ukłon rady w stronę tych osób.

Zdaniem Zbigniewa Belowskiego podjęcie takiej uchwały będzie precedensem ponieważ stanowisko w tej sprawie może zająć komisja, ale radny nie widzi przedmiotu do dyskusji przez całą radę i podejmowania uchwały w sprawie.

Moja opinia jest taka sama jak w oczekiwaniu ludzi, ale to nie znaczy, że w tej chwili będę głosował w sprawie tej uchwały, ponieważ nie będę brał w ogóle udziału w głosowaniu uważając, że nie ma tutaj przedmiotu do uchwały jako takiej.

Radna Wioletta Grzywacz nie zgodziła się ze swoimi przedmówcami ponieważ to, że w grudniu ubiegłego roku radni uchwalili budżet nie jest powodem dla którego mieszkańcy nie mogą interweniować w sprawie.

Uchwalając budżet nie chcieliśmy wchodzić w jakieś spory na samym początku kadencji z panem burmistrzem. Chcieliśmy na spokojnie przyjąć ten budżet poprzednika. Umawialiśmy się z burmistrzem, tu nawet pan Stanisław Pacan wypowiadał się na ten temat wielokrotnie i on tutaj też wnioskował o wykreślenie ul. Wspólnej z budżetu. Wiemy również, że tak naprawdę chodziło wcześniej o zupełnie inną działkę, bo to była działka po sąsiedzku. Później pan burmistrz odstąpił od sprzedaży, pytał radnych, wydaliśmy opinię, odbyły się dyskusje na różnych komisjach. Po czym pan burmistrz w miesiącu styczniu napisał pismo do Soudal, który był zainteresowany zakupem tych gruntów, tak naprawdę obydwu tych działek, że z uwagi na brak akceptacji społecznej oraz konieczności uregulowania kwestii istniejącej przepompowni nie przeznacza do sprzedaży na dzień dzisiejszy przedmiotowego terenu. Po czym 18 marca, czyli dwa miesiące po wydaniu wcześniejszej decyzji, wysłania pisma i rozmowie z radnymi, wystosowuje zarządzenie w sprawie przeznaczenia do sprzedaży w trybie ustnego przetargu nieograniczonego niezabudowanej nieruchomości stanowiącej działkę nr 1461/217 położoną w Pionkach przy ul. Wspólnej. Bez zawiadomienia rady, bez jakichkolwiek dyskusji i pytań nawet mieszkańców czy jakichś konsultacji (…). Przykro jest mi mówić tak dosadnie i głośno ponieważ pan burmistrz nie dotrzymał słowa danego tak naprawdę i w grudniu na komisji gospodarki gminy i infrastruktury, jak i również wystosowując takie pismo do zainteresowanej firmy. To jest potwierdzenie tego, że pan burmistrz jednak nie jest człowiekiem słownym. Chodzi nam tutaj, jako mieszkańcom tego terenu o zachowanie strefy buforowej. Nie wiem czy państwo byście się zgodzili na swoim terenie wybudować zakład chemiczny, który jest zagrożeniem dla mieszkańców. Powiem szczerze, że jestem zbulwersowana takim pomysłem. Pan burmistrz tutaj oczywiście opowiada, że to będzie przetarg itd. Każdy z nas wie, że z Soudalem nikt nie wygra. Jeśli Soudal przystąpi w do przetargu żaden z przedsiębiorców czy z osób fizycznych po prostu nie wygra przetargu z zakładem Soudal. Nigdzie w Europie takiego zakładu nikt sobie nie pozwoli postawić można powiedzieć w centrum miasta. Nasze mieszkania są troszkę w dole, ktoś kto się interesował to wie jakie jest nachylenie tego gruntu w tym miejscu, wiemy również, że jest tam naturalny zbiornik wodny, ciek wodny. Tam żyją bobry, tam żyją ptaki również pod ochroną. Nikt sobie nie zdaje sprawy, że zostajemy jako mieszkańcy odsłonięci praktycznie od tych zakładów, które w jakiś sposób tworzą dla nas zagrożenie, dla naszego zdrowia i życia (…). W petycji umieszczone jest wszystko to, co mieszkańcy i działkowcy by chcieli, jakie są ich obawy. Chodzi też o to, że przez krótki czas następowały w zakładzie różne zdarzenia w których brały udział jednostki straży pożarnej. Trzeba sobie zdać naprawdę sprawę z powagi sytuacji. Każdy musi sobie zdawać sprawę, że gdyby w każdym okręgu chciało się wybudować taką fabrykę czy nawet magazyn przy takiej fabryce, to jest to dodatkowe zagrożenie dla mieszkających tam osób. Ja sobie nie wyobrażam żeby taki zakład postawić np. w okręgu pana Włodka (Szałabaja) i też zagłosowałabym przeciw sprzedaży terenu. Takie zakłady buduje się na obrzeżach miasta, a nie w centrum, gdzie są domy jednorodzinne. To zarządzenie burmistrza z marca powołuje się na uchwałę z 2009 r. Odpowiedzmy sobie wszyscy czy ta uchwała jest zgodna z obowiązującymi w tym momencie przepisami prawa. Proszę żebyście wzięli pod uwagę wszystkie te okoliczności.

Z szacunku do wnioskodawców, proszę odczytać treść petycji – powiedział Wojciech Maślanek. (treść petycji można przeczytać w artykule 410 osób podpisało petycję przeciwko sprzedaży działki przy ul. Wspólnej)

Krzysztof Bińkowski zapytał obecnego na sali mecenasa czy przyjęcie uchwały w sprawie rozpatrzenia petycji ma jakieś następstwa prawne. Łukasz Miśkiewicz odpowiedział, że jedynie symboliczne, a przewodniczący Maślanek dodał, że każde rozstrzygnięcie komisji skarg, wniosków i petycji wg nowelizacji ustawy musi być zakończone przyjęciem przez radę miasta, czyli podjęciem uchwały w sprawie.

Komisja skarg, wniosków i petycji zaopiniowała pismo mieszkańców i działkowców pozytywnie.

Tak jak nadmieniałem na komisji, to jest tylko nasz krzyk rozpaczy – mówił przewodniczący komisji Paweł Kobylas. – W grudniu zaufaliśmy na słowo burmistrzowi, nie mamy tego na piśmie i niestety teraz tylko dobra wola pana burmistrza, że wycofa się ze sprzedaży tej działki i że posłucha głosu 410 mieszkańców, którzy mają rodziny, a więc to może być grupa znacznie większa, nawet ok. 2000 mieszkańców. Jest to dość duża grupa wyborców. 150 tys. zł dla budżetu miasta ze sprzedaży działki, to nie jest ratunek skoro lekką ręką chcemy dać kredyt spółce ekoPionki, bo ona musi dalej funkcjonować. Dlatego komisja bardzo prosi pana burmistrza o wycofanie sprzedaży tej działki.

Dla Stanisława Pacana temat sprzedaży działki zakończył się w grudniu 2018 r. podczas posiedzenia komisji infrastruktury.

Na dowód tego mam pismo ze stycznia, które otrzymałem, że działka nie będzie sprzedawana. I dla mnie ten temat był zakończony. Jeśli temat został ponownie podjęty i mieszkańcy proszą, to ja się przychylam i należy się przychylić do prośby, bo jeżeli mieszkańcy wcześniej się tam wybudowali, a zakład powstał później, to nieładnie z ich strony, i ze strony burmistrza jeśli pozwolimy teraz na rozpychanie się zakładu żeby pod mieszkania osób wprowadzać zakład chemiczny. W takiej sytuacji proszę pana burmistrza aby dochował naszej umowy z grudnia jeśli mamy tutaj współpracować ze sobą i wysłuchał opinii mieszkańców, bo rzeczywiście, tak jak powiedział, trzeba z mieszkańcami rozmawiać i wsłuchiwać się w ich głos.

Podejdę do tego troszkę inaczej – powiedział Piotr Nowak. – Skoro my się nazywamy samorządem, zostaliśmy wybrani jako reprezentanci mieszkańców i burmistrz tak samo został wybrany przez mieszkańców, to powinien wsłuchiwać się w głos ludu mówiąc kolokwialnie. 410 osób podpisało tę petycję. My, jako władza stanowiąca, a burmistrz jako władza wykonawcza powinniśmy wysłuchać tego, co mówią nasi mieszkańcy. I po to jesteśmy tą władzą żeby, jeżeli ewentualnie są jakieś inne oczekiwania od nas niż my mamy własne wizje, tego głosu wysłuchać. Popieram tę petycję i uważam, że powinna być rozstrzygnięta pozytywnie.

Grzegorz Wąsik ponowił swój apel o zachowanie strefy buforowej pomiędzy zakładem, a osiedlem domów jednorodzinnych.

Tak jest wszędzie. Jakaś strefa bezpieczeństwa być musi. Od początku było błędem lokowanie zakładu chemicznego właśnie w tym miejscu. Myślę, że pan burmistrz zrobi tutaj co będzie uważał, ale to my w tej chwili jako radni wybrani przez społeczeństwo, pokazujemy jakie mamy w tym temacie zdanie właśnie poprzez głosowanie tego projektu uchwały.

Rada miasta powinna uszanować głos mieszkańców – zakończył debatę nad projektem Wojciech Maślanek. – Jesteśmy po to żeby słuchać mieszkańców i reprezentować ich interesy.

Zbigniew Belowski mówił, że dziwnie poczuł się podczas dyskusji, bo jego zdaniem prowadzony był publiczny osąd burmistrza Kowalczyka.

Mówicie wprost, że nie dotrzymał słowa. Jest prosta sprawa, prosta metoda której powinniście dokonać, a burmistrz może ją wykonać, bo macie większość w radzie jako Porozumienie, dokonać zmian w budżecie i wyłączyć ten element z uchwały budżetowej. Myślę, że ta droga jest też skuteczna. Skutki prawne tej uchwały są żadne. W związku z tym jest to bezprzedmiotowe w sensie prawnym. To, że zdanie jest takie jakie jest, wszystkich radnych podejrzewam, nie zmienia faktu, że uchwała jest o niczym w sensie prawnym. Bez urazy, bo tu nie ma żadnego podtekstu, a my powinniśmy jednak te uchwały podejmować w taki sposób żeby one miały następstwa. Ważniejsze niż podejmowanie takiej uchwały, która jestem przekonany zaostrzy relacje na linii burmistrz-rada, byłoby po prostu usiąść i jeszcze raz porozmawiać z burmistrzem, może dokonać rzeczywiście zmiany, może nie będzie jakiegoś zdecydowanego stanowiska. Faktem jest, że nie tylko jest to uroczy zakątek, ale tam jest naturalny ciek wody, co podkreślałem już kilkukrotnie, tam jest źródło. Zaprzepaszczenie tego elementu i jeszcze wybudowanie tam drogi, bo ja podejrzewam, że to będzie dodatkowa droga dojazdowa do załadunku i wyładunku. To już rzeczywiście będzie uciążliwość koszmarna dla mieszkańców.

Radny Grzegorz Wąsik stwierdził, że radni nie mogą wprowadzić zmian w budżecie zmniejszających dochody miasta. Słowa radnego potwierdził mecenas.

Tylko burmistrz może zgłosić projekt takiej uchwały.

Tę uchwałę możemy potraktować jako intencyjną, a nie o niczym – powiedział Piotr Nowak. – W ten sposób wyrażamy wolę rady. Kolego Zbyszku, podejmowaliśmy uchwałę intencyjną o powołaniu szkoły muzycznej, która też nie rodziła skutków prawnych.

10 radnych głosowało za przyjęciem uchwały. Kamil Panufnik i Włodzimierz Szałabaj wstrzymali się od głosu, a Krzysztof Bińkowski i Zbigniew Belowski nie brali udziału w głosowaniu.

Aby zachować sens podjętej uchwały w sprawie przyjęcia petycji, radna Wioletta Grzywacz złożyła dwa wnioski formalne:

  • o przygotowanie uchwały w sprawie przystąpienie do opracowania zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego działki nr 1461/217 z terenu PU (produkcja i usługi) na teren ZN (zieleń nieurządzona) zgodnie z wolą mieszkańców – wniosek przyjęło 12 radnych, Krzysztof Bińkowski i Włodzimierz Szałabaj nie brali udziału w głosowaniu,
  • o przygotowanie uchwały w sprawie ograniczenia burmistrzowi miasta Pionki samodzielnego przeznaczenia nieruchomości do sprzedaży, zbycia oraz innych form tytułów prawnych bez zgody Rady Miasta.

Z tego co wiem, to nie ma możliwości żeby burmistrz którąkolwiek działkę sprzedał bez zgody rady – stwierdził Zbigniew Belowski, przewodniczący rady poprzedniej kadencji. – W poprzedniej kadencji każda jedna najdrobniejsza działka, jakikolwiek ruch był głosowany przez radę.

Piotr Nowak wyjaśnił, że w 2009 rada podjęła uchwałę dającą burmistrzowi możliwość sprzedaży nieruchomości bez zgody radnych.

Łukasz Miśkiewicz wyraził opinię prawną nt. wniosku i stwierdził, że zgodnie z Regulaminem RM rada może zobowiązać burmistrza do przygotowania projektu uchwały w wyznaczonym terminie, a przy obecnie obowiązującej uchwale w sprawie zbycia nieruchomości i rozporządzaniem nieruchomościami w obecnym stanie prawnym burmistrz może samodzielnie podejmować decyzję co do sprzedaży nieruchomości, a o przeznaczeniu nieruchomości do sprzedaży decyduje wydając stosowne zarządzenie.

Za przyjęciem wniosku głosowało 6 radnych: Paweł Abramowicz, Wioletta Grzywacz, Wojciech Maślanek, Piotr Nowak, Stanisław Pacan i Grzegorz Wąsik. Przeciwny był jedynie Włodzimierz Szałabaj, a od głosu w sprawie wstrzymali się: Zbigniew Belowski, Dawid Jaroszek, Paweł Kobylas, Kamil Panufnik, Anna Wierzycka i Iwona Wydmuch. Nieobecni podczas głosowania: Krzysztof Bińkowski i Tomasz Łyżwa.

Podaję wyniki: 6 za, przeciw 1, od głosu wstrzymało się 6. Stwierdzam, że wniosek został przyjęty.

Nieprzyjęty – zaprotestowała wiceburmistrz Kamila Kaczorowska. – No nieprzyjęty wniosek.

Wniosek jest przyjęty, bo więcej głosów jest za niż przeciw – odpowiedział Wojciech Maślanek. Liczba głosów wstrzymujących się nie jest brana pod uwagę podczas liczenia.

Przeczytaj również

Komentarze