Wojewoda ponagla radnych z Pionek w sprawie mandatów Szałabaja, Wąsika i Nowaka

Wojewoda ponagla radnych z Pionek w sprawie mandatów Szałabaja, Wąsika i Nowaka

W sierpniu wojewoda zwrócił się do rady o wyjaśnienie sprawy mandatu 3 radnych miasta Pionki. Przewodniczący Maślanek odpisuje we wrześniu, a w kolejnym miesiącu wojewoda ponownie prosi o wyjaśnienie dopisując „sprawę proszę potraktować jako pilną”.

O piśmie wojewody w sprawie mandatów trzech radnych: Włodzimierza Szałabaja, Piotra Nowaka i Grzegorza Wąsika dowiedzieli się radni podczas posiedzenia komisji statutowej w połowie września, kiedy to radny Paweł Kobylas zapytał o pismo od wojewody i chciał dowiedzieć się jaką treść zawiera.

Wpłynęło pismo, bodajże na początku sierpnia od pana wojewody z wnioskiem o przesłanie informacji odnośnie trzech radnych, trzech radnych, czyli, czyli pana Włodzimierza Szałabaja, pana Grzegorza Wąsika i pana Piotra Nowaka – odpowiedział przewodniczący Maślanek. – Bodajże jak pamiętam chodziło o §24e, o przesłanie informacji czy ci radni nie są w konflikcie z tym, z tym paragrafem, a chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej, czyli na, na mieniu gminnym. Ja, ja po zasięgnięciu opinii wysłałem odpowiedź do pana wojewody nie stwierdzając, nie stwierdzając, informując pana wojewodę, że poza tym pismem, domniemam, że do pana wojewody z tego tak wynika, że wpłynął anonim czy donos, donos po prostu na temat tych.

A mam taką prośbę czy możemy być informowani, że coś takiego wpływa? – zapytał radny Kobylas, a w odpowiedzi usłyszał: – Radny ma prawo ze wszystkimi dokumentami, które wchodzą do biura rady, macie prawo do wglądu, czy do zapoznania się. Każdego dnia może każdy radny wejść, radna i po prostu zapytać się czy coś nie wpłynęło, jakieś dokumenty są do zapoznania. Co będzie, co pan wojewoda dalej z tym, z tym pismem zrobi, to zobaczymy. Czekamy na odpowiedź pana wojewody.

I wojewoda odpisał prosząc o pilne rozpatrzenie sprawy przez radę miasta, czyli zwyczajne podjęcie uchwały w sprawie radnych i ewentualnego wygaszenia ich mandatów.

20 listopada radny Szałabaj zapytał Piotra Nowaka i Grzegorza Wąsika czy zgadzają się z postępowaniem przewodniczącego rady, który nie poinformował zainteresowanych radnych o piśmie od wojewody w ich sprawie.

Od sierpnia nie wiemy, że pan wojewoda śle zapytania do rady miasta, a później powtarza pytania o sprawowanie naszych mandatów czy jest zasadne, czy nie – mówił radny Szałabaj. – Czy wam to pasuje w ogóle? I mam prośbę o wpisanie do protokołu z komisji mojego pytania czy wiecie, że do rady wpłynęło pismo od innego organu? Do rady miasta wpłynęło, nie do przewodniczącego. Czy wiecie o takim temacie?

Żaden z radnych obecnych na posiedzeniu komisji nie wiedział ani czego pismo dotyczy, ani że w ogóle jakiekolwiek pismo wpłynęło.

Grzegorz Wąsik wyjaśnił, że wraz z Piotrem Nowakiem odpisali na pismo wojewody „żeby po prostu się tym zająć, rozstrzygnąć te wątpliwości i skończyć z tymi bzdurami”.

Kiedy nas trzech kilka dni temu przewodniczący wezwał do wyjaśnień – mówił Grzegorz Wąsik w dniu 20 listopada. – Zarzut był taki, w przypadku mojej osoby np. że dzierżawię miejsca pod śmietniki od miasta. Oczywiście nie dzierżawię, bo jak wszyscy wiedzą żadnej takiej umowy dzierżawy w mieście między mną a miastem nie ma.

Moja spółdzielnia dzierżawi – mówił Piotr Nowak. – Ale to jest kwestia tego typu, że my dzierżawimy tylko pod osłony śmietnikowe. Natomiast definicja zapisana w tym artykule mówi – prowadzenie działalności gospodarczej. My nie prowadzimy na wiatach i z tego tytułu mieszkańcy nie ponoszą żadnych opłat, bo nawet gdyby ponosili, to jest to statutowa działalność spółdzielni. Natomiast nie mamy żadnej umowy zewnętrznej, że np. myśmy postawili śmietnik i do tej wiaty nam za odpłatnością przynoszą. Poza tym tak właściwie my tylko dzierżawimy grunt, natomiast właścicielem osłony śmietnikowej jest spółdzielnia.

Włodzimierz Szałabaj odniósł się do procedury przekazania, a raczej braku przekazania pisma od wojewody wszystkim radnym.

Od 12 sierpnia pismo jest w radzie. To nie jest pismo do przewodniczącego tylko do rady miasta, bo rada musi podjąć uchwałę w tym temacie. Jeśli w pierwszym piśmie sierpniowym pan przewodniczący nie zapoznaje rady miasta, że jest problem natury prawnej, że jest u pana wojewody pismo informujące o nieprawdziwych danych, bo w moim przypadku są nieprawdziwe, to powinniśmy się jako rada tym tematem zająć i w sierpniu go zakończyć. We wrześniu się dowiedziałem, że było takie pismo od wojewody i że już poszła odpowiedź przewodniczącego.

Piotr Nowak stwierdził, że wojewoda nie do końca dopełnił obowiązki, bo jeśli otrzymał informację czy „anonim”, to powinien wszcząć procedurę, a nie „wysyłać jakieś enigmatyczne pisma”.

Jaką procedurę może wszcząć? – dziwił się radny Szałabaj. – Na podstawie czynności wyjaśniających i uchwały rady miasta.

Procedura wg mnie powinna wyglądać tak – wyjaśniał radny Nowak. – Pan wojewoda mając taką informację, że są jakieś wątpliwości w stosunku do Kowalskiego jako radnego, powinien wystąpić do rady o wszczęcie procedury polegającej na tym, że zobowiązuje przewodniczącego rady do podjęcia uchwały. Czy rada miasta ma uprawnienia do tego żeby oceniać czy to jest zgodne z prawem czy to nie jest zgodne z prawem?

Włodzimierz Szałabaj tłumaczył, że wojewoda podjął właściwą procedurę, bo wezwał radę miasta do podjęcia uchwały w sprawie mandatu radnych.

Rada zajmuje stanowisko w formie uchwały każdej jednej i te materiały przesyła wojewodzie. I wojewoda na podstawie czynności wyjaśniających oraz podjętej uchwały stwierdza czy złamane zostało prawo, czy nie.

System prawny polega na tym, że jeżeli mam zarzuty, to proszę mi przedstawić te zarzuty i dowody – stwierdził Piotr Nowak. – To nie my mamy udowadniać, że jesteśmy niewinni, tylko system prawny ma mi udowodnić winę.

Mnie to w tym wszystkim irytuje, że przewodniczący nie zajął żadnego stanowiska od sierpnia poza tym pismem – mówił radny Szałabaj. – Jak mamy wiedzieć o pismach, jak one są schowane w biurku?

Radnego Szałabaja poparł radny Wąsik, który stwierdził, że powinni zostać niezwłocznie poinformowani jeszcze w sierpniu o piśmie od wojewody i wtedy też powinni złożyć wyjaśnienia, ale tak się nie stało, bo przewodniczący poinformował, i to tylko radnych których sprawa dotyczy, że wojewoda ponownie przysłał pismo z żądaniem wyjaśnienia sprawy i podjęcia uchwały, ale dopiero w listopadzie.

26 listopada pojawił się pomysł, że to komisja rewizyjna powinna zająć się sprawą mandatu trzech radnych. Grzegorz Wąsik na spotkaniu z przewodniczącym Maślankiem i radcą prawnym stwierdził kategorycznie jako przewodniczący tejże komisji, że komisja rewizyjna działa tylko i wyłącznie sprawami, które zleca jej rada miasta, a tej sprawy rada nie zlecała.

Nawet gdyby to wprowadzić w porządku obrad, to i tak nasze trzy osoby nie mogłyby uczestniczyć w obradach i oceniać samych siebie – dodał Grzegorz Wąsik. – Zostałoby w tym momencie tylko dwóch członków komisji i nie byłoby quorum. Więc tutaj te wątpliwości rozwiałem całkowicie i radca prawny przychylił się do tego, że po prostu byłoby to śmieszne.

Wojewoda w swoim pierwszym piśmie z sierpnia wskazał co radni powinni zrobić ze sprawą. Niestety radni nie mieli pojęcia, że takie pismo w ogóle wpłynęło, dowiedzieli się dopiero kiedy wpłynęło kolejne. Z całej sytuacji wynika, że od sierpnia rada miasta nie podjęła żadnego stanowiska w sprawie, która została oznaczona przez wojewodę jako pilna. Temat ten zostanie poruszony na najbliższej sesji rady, która ma odbyć się dopiero w drugiej połowie grudnia. Jak wynika z informacji od radnych, do biura rady wpłynęły także inne pisma z których treścią nie mieli jeszcze okazji do zapoznania.

fot. Angelo_Giordano

Przeczytaj również

Komentarze