Wyproszony radny i dyskusja o likwidacji CAL. Budynek nie zostanie sprzedany

Wyproszony radny i dyskusja o likwidacji CAL. Budynek nie zostanie sprzedany

Po ponad półrocznej przerwie, 5 października odbyło się posiedzenie komisji kultury, oświaty, sportu i turystyki. Głównie dyskutowano na temat likwidacji Centrum Aktywności Lokalnej, ale radni zajęli się również analizą z wykonania budżetu za pierwsze półrocze 2020 r. w sferze związanej z kulturą, sportem i oświatą. Przy okazji Kamila Kaczorowska dementowała pogłoski o sprzedaży lub dzierżawie budynku przy ul. Zakładowej.

Po krótkim omówieniu wydatków budżetowych na kulturę i oświatę, Zbigniew Belowski poprosił skarbnik miasta o przygotowanie przed sesją krótkiej informacji dotyczącej otrzymanych subwencji oświatowych i poniesionych wydatków na przestrzeni chociażby z ostatnich 5 lat. Natomiast radny Stanisław Pacan chciał wiedzieć czy w związku z nowym rokiem szkolnym w przedszkolu powstała jakaś dodatkowa grupa i w jakieś wysokości kształtuje się subwencja na ucznia szkoły muzycznej. Skarbnik miasta wyliczyła, że subwencja na jednego ucznia wynosiła ponad 10 tys. zł.

Radni zajęli się omawianiem projektu uchwały dot. likwidacji CAL. Temat pojawił się na sesji w marcu tego roku, kiedy burmistrz złożył radnym propozycję likwidacji w związku ze zbliżającym się terminem zakończenia działania projektu unijnego – sierpień 2020 r. Wtedy to na wniosek radnego Belowskiego projekt uchwały został wycofany.

Intencją miasta jest żeby zlikwidować tę jednostkę budżetową z dniem 1 stycznia 2021 – omawiał przewodniczący komisji Kamil Panufnik zgodnie z uzasadnieniem projektu uchwały. – Należności i zobowiązania CAL przejmuje urząd miasta. Mienie znajdujące się w zarządzie Centrum Aktywności Lokalnej w Pionkach przejmuje Gmina Miasta Pionki (…). Analiza dotycząca tego podmiotu doprowadziła do wniosku, że w obecnym momencie nie ma konieczności funkcjonowania dwóch instytucji prawa publicznego, tj. CAL i MOK, które niejako dublują czy realizują swoje aktywności w bardzo podobnej materii. Stąd, jak mniemam, decyzja burmistrza czy miasta, aby w jakiś sposób to uporządkować. Jest na to w jakiś sposób również dobry moment ponieważ CAL związane było projektem, projekt miał trwać określony czas licząc od roku 2013. Z tego co wiemy, projekt zakończył się w sierpniu w roku bieżącym i stąd też pewnie decyzja co dalej z tą instytucją. Samo uzasadnienie dość dobrze pokazuje nam intencje miasta, dublowanie zadań, które obie jednostki realizują w jakiś sposób sprawia, że mamy tutaj do czynienia z duplikowaniem. Przedmiotowe uzasadnienie, wg mnie, nie oddaje w pełni wszystkich informacji co dalej. Wiadomo, że potencjalna likwidacja wiąże się z pytaniem przewodnim, co dalej z budynkiem, gdzieś w dalszej kolejności mamy do czynienia z ludźmi, którzy są pracownikami CAL i pojawia się pytanie co dalej z tymi osobami?

Wyjaśnień udzieliła wiceburmistrz Kamila Kaczorowska:

Ta uchwała już była poddawana pod waszą opinię. Uznaliśmy, że z racji zakończenia projektu na CAL, to jest dobry moment żeby tę kulturę na trochę inny poziom wynieść. Zależy nam na tym aby racjonalnie gospodarować zarówno zasobami personalnymi, jak również infrastrukturą. Odbyliśmy spotkania zarówno z kadrą CAL i MOK. Jesteśmy po takich spotkaniach niejednokrotnych. Ani intencją pana burmistrza, ani moją nie jest tutaj w żaden sposób utrudniać, bądź doprowadzać do zwolnień pracowników. Chcemy utrzymać zatrudnienie, natomiast będzie być może powołana nowa jednostka, być może MOK wchłonie wszystkich pracowników. Jak te zadania będą podzielone jeszcze zobaczymy. Mamy zarys, jak byśmy chcieli żeby to funkcjonowało. Zależy nam na tym, aby te zadania, tak jak jest to w uzasadnieniu uchwały, nie były powielane, żeby organizacja imprez w mieście nie była w jednej dacie, tak jak to się odbywało wielokrotnie w 2019 r. Mam nadzieję, że spotka się to z państwa przychylnością i zrozumieniem ekonomicznego punktu. Nasze wyjaśnienia zostały w pełni zaakceptowane przez pracowników, wiedzą jakie mamy uwarunkowania, nie mamy żadnych intencji żeby pracowników pozbawiać pracy, chcemy wykorzystać ich potencjał. Nawet w wolnej rozmowie, chyba w czwartek mieliśmy takie spotkanie, więc dużo różnych pomysłów się kreuje na przyszły kwartał jeżeli chodzi o kulturę. Miejmy tylko nadzieję, że pandemia koronawirusa i stan, który mamy na ten czas, pozwoli nam na realizację zadań kulturalnych w mieście.

Stanisław Pacan stwierdził, że wyjaśnienia wiceburmistrz, to tylko ogólniki i jeśli radni mają podnieść rękę za czy przeciw, to potrzebują większych wyjaśnień, a przede wszystkim zapewnień, a nawet zapisów w projekcie uchwały o tym, co dalej z budynkiem i ludźmi.

Dla mnie projekt CAL się skończył – mówił radny Pacan. – Jak powstawał i jak ta działalność została wpisana do tego projektu: uniwersytet III wieku, i radio, i telewizja, i współpraca z przedsiębiorstwami, i pomoc w pozyskiwaniu środków. To było wpisane do projektu żeby pozyskać, bo cały dowcip polegał na pozyskaniu środków na odrestaurowanie budynku. Później były pisane aneksy i tamte rzeczy niektóre zostały wycofane, niektóre zostały przy MOKu (…). Ktoś to miał monitorować, tam było określone ilu mężczyzn, ile kobiet ma pracować. No i projekt się skończył i trzeba było sobie zdawać sprawę, że projekt kiedyś się skończy, i od początku żeśmy rozmawiali, jak już ten projekt zaczął działać, że chciał nie chciał, nam zależało na odrestaurowaniu budynku, i że będzie się to pokrywało z działalnością dwóch instytucji. I dzisiaj to ja byłbym za tym, że takiego projektu nie ma, CALu nie ma po prostu. Tylko trzeba pomyśleć co z ludźmi i co z budynkiem. Od początku żeśmy rozmawiali, że kultura w Pionkach ma być pod jedną dyrekcją, jeden personel, jedna księgowa i mają do dyspozycji dwa budynki. Ponieważ budynek MOKu od zawsze jest w gestii kultury. Budynek CALu jeszcze wcześniej, od zarania, został wybudowany z tą myślą jako budynek kultury na tamte czasy. Dla mnie budynek CALu jest to perełka naszego miasta i powinien zostać w rękach miasta i przeznaczony pod działalność kulturalną. Jest dużo tych ludzi w tej chwili w tych dwóch jednostkach zatrudnionych i albo, nie wiem do kiedy obecna pani dyrektor, to jest umowa chyba pełniąca obowiązki w tej chwili, tak? Do końca roku? I z końcem roku dokładamy jak gdyby nową działalność, która była w CALu. Trzeba rozpisać konkurs, powołać nowego dyrektora, dyrektor niech sobie dobierze ludzi, czy wszystkich, to ja nie wiem. Powinniśmy dziś, jak podejmiemy tę uchwałę w takiej wersji dla mnie, że oba budynki są przeznaczone pod kulturę, wchodzą w majątek, i sprzęt, który był w CALu i budynek przechodzi pod działalność MOKu, kończy się dyrektorowi czas funkcjonowania, rozpisujemy nowy konkurs na dyrektora, dyrektor niech sobie dobierze ludzi, ile, no na pewno nie wiem czy wszystkich, bo chodzi też o to żeby się tam nie zadeptali w tej jednej kulturze wszyscy razem. Ja wiem, że każde miejsce pracy jest ważne i każdy chciałby pracować, no ale to już nie nasza sprawa. To jest sprawa dyrektora, który przyjdzie i który będzie widział kulturę w Pionkach i personel, który mu będzie potrzebny. My mamy podjąć decyzję czy istnieje, czy nie istnieje. Ja uważam, że nie istnieje, bo się program skończył. Tylko tak trzeba napisać w tej uchwale i nanieść poprawki, że cały majątek CALu przechodzi do MOKu pod działalność kulturalną. Ja to tak bym widział.

Zbigniew Belowski wyjaśnił radnym, że wszystko to, czego oczekują jest w uzasadnieniu do projektu uchwały, ponieważ nie ma zamierzenia zlikwidowania instytucji i pozbywania się majątku ruchomego czy nieruchomego.

Podstawową zaletą, która pojawia się w tej chwili jest możliwość konsolidacji dwóch istniejących instytucji, nie obiektów, w której dysponujemy określoną kadrą. Wielokrotnie powtarzałem, że największą wartością każdej instytucji są ludzie, którzy nie biorą się ot tak, z ulicy i z dnia na dzień posiadają wszelkie umiejętności. Ja akurat wiele lat pracuję w tej materii i wiem doskonale jak trudno jest zdobyć fachowca w tej branży. To wcale nie jest tak, że wszyscy się znają na kulturze, na medycynie i jeszcze innych. Przez lata nabiera się pewnych umiejętności i jeżeli się nie posiada, to nabiera się pewnych umiejętności psychofizycznych w tej działalności.

Radny Belowski przypomniał radnym historię powstania Kasyna i wielu prób skłócenia obydwu instytucji. Budynek w którym mieści się CAL przez chwilę trafił w prywatne ręce i jak wyglądał, chyba wszyscy doskonale pamiętają. Zdewastowane Kasyno zostało wyremontowane dzięki unijnym pieniądzom i przez 7 lat trzeba było utrzymać projekt. Teraz można swobodnie dysponować budynkiem, ale nikt o zdrowych zmysłach nie myśli o sprzedaży czy dzierżawie, o czym zapewniali i Zbigniew Belowski, i Kamila Kaczorowska prosząc, by radni nie doszukiwali się drugiego dna tam, gdzie go nie ma.

Podejmując decyzję o likwidacji, mamy oczywiście z tyłu głowy projekt, który musi powstać – projekt połączenia,  bo taka jest cała idea tego – mówił Zbigniew Belowski. – W nowoczesny sposób zarządzany, z wyraźnie określonymi priorytetami merytorycznymi, z podziałem kompetencji na obiekty, na bazę całą żeby to wszystko miało ręce i nogi. I wtedy systemem projektowania działalności, na rok to mało, na 2 lata do przodu w pewnych założeniach, tak żeby ewentualnie pracownicy pracujący w instytucji mieli świadomość tego, że ich działalność ma czemuś służyć. Ja nie mam nic do odrębnej działalności tych instytucji, ale powiem szczerze, że w poprzedniej kadencji to te instytucje działały równolegle obok siebie, ale nie do końca współdziałając.

W dalszej części dyskusji pojawiły się wyjaśnienia, że działalność CAL czy MOK, to nie tylko kultura, ale również aktywizacja społeczna, promocja miasta czy NGO. „Ogrom” pracowników, którzy mieliby „zadeptywać się”, to potrzebna kadra, bo instytucje kultury pracują w tzw. dni wolne od pracy, a dzień pracy często trwa kilkanaście godzin. Praca to nie tylko to co widać w dniu imprezy, ale każde najdrobniejsze przygotowanie, od pomysłu, pozyskania środków, po rozliczenie. Już kiedyś jeden z radnych stwierdził publicznie, że impreza miejska kończy się, kiedy ze sceny schodzi ostatnia osoba, bo nie miał pojęcia jak faktycznie wygląda cała „otoczka”. Z dyskusji radnych i teraz wynikało, że niewielkie mają pojęcie o faktycznej działalności obydwu instytucji, ani tego czym zajmują się na co dzień oprócz organizowania festynów i przedstawień.

Przed nami, przed moimi oczami jest uchwała w sprawie likwidacji jednostki budżetowej pod nazwą Centrum Aktywności Lokalnej w Pionkach – głos zabrała radna Wioletta Grzywacz. – Rozmawiamy o likwidacji. Co się z tym wiąże? Również eee likwidacja etatów, tak? Chciałam zapytać yyy ile osób było zatrudnionych w ramach projektu? Yyy nie wiem czy ktoś może mi na ten temat odpowiedzieć.

Skarbnik miasta odpowiedziała radnej, że z projektu miało być zatrudnionych 11 osób na tzw. półetaty w równej liczbie pół na pół kobiety i mężczyźni.

Nie wiem czy ktoś mógłby mi przybliżyć również w paragrafie 2 eee punkt 4 – uregulowanie spraw pracowniczych – dopytywała dalej radna Grzywacz. – Yyy co przez to się rozumie?

Kamila Kaczorowska odpowiedziała, że taki zapis jest jednoznaczny z tym, że skoro zadania CAL zostaną przejęte przez MOK, to nastąpi również przekształcenie umów z pracownikami i zostaną one zawarte przez MOK.

Tak pani burmistrz, ale teraz mówimy o rozwiązaniu umów – stwierdziła Wioletta Grzywacz. – Tu mamy w sprawie likwidacji jednostki budżetowej pod nazwą Centrum Aktywności Lokalnej w Pionkach, prawda? Czyli te umowy będą rozwiązane z pracownikami, tak? – a Zbigniew Belowski wyjaśnił, że w takim przypadku można zastosować umowę zmieniającą. Stanisław Pacan zrozumiał, że skoro na likwidację przeznaczono 3 miesiące (od 1 października do 31 grudnia), to wszyscy pracownicy otrzymają wymówienia z dniem 1 października, ale radni „z tyłu głowy wszyscy mają, że będzie nowy dyrektor, który wszystkich częściowo zatrudni”.

No właśnie, żebyśmy pewne rzeczy uściślili, tak? – dopowiedziała Wioletta Grzywacz. – Żebyśmy wiedzieli o czym mówimy. To są szczegóły, ale bardzo istotne szczegóły. Yyyy następne moje pytanie, rozpoczęcie likwidacji na dzień 1 października 2020 r. Ten termin jest również nieaktualny ponieważ uchwały, jeśli podejmiemy, podejmiemy 9 października, więc należałoby wnieść taką poprawkę, tak? Yyy nie wiem, to wszystko na razie na tą chwilę, dziękuję.

Kolejny głos w dyskusji, to głos Tomasza Łyżwy, który w uzasadnieniu wyczytał, że intencją jest żeby zadania dotychczas wykonywane przez CAL w Pionkach były przejęte przez MOK.

Tak w skrócie, zadania. Nie jest, być może ja tu nie znalazłem, nie jest tu nigdzie napisane w tej uchwale, że przejmujemy kadrę pracowniczą i przejmuje MOK majątek. To może coś więcej na ten temat, bo mamy podjąć uchwałę o likwidacji, o likwidacji i mówimy tak bardzo ogólnikowo, że to przejmuje MOK, ale to są eee, no może więcej szczegółów. Jeśli mamy podjąć taką uchwałę, to przynajmniej ja no chciałbym wiedzieć co dalej, co dalej z budynkiem, co z wyposażeniem.

Wiceburmistrz odpowiedziała radnemu Łyżwie, że wszystko to jest zapisane w uzasadnieniu uchwały.

Mienie znajdujące się w zarządzie CAL przejmuje gmina miasta Pionki – zacytował Zbigniew Belowski i radni zaczęli dopytywać, że skoro miasto przejmuje, to dlaczego w uzasadnieniu nie jest napisane, że przekaże do MOK? Ale projekt uchwały dotyczy likwidacji jednostki, a nie o przejmowaniu majątku czy przekształceniu lub utworzeniu nowej jednostki. W tym temacie radni nijak nie mogli się porozumieć, choć Tomasz Łyżwa dopytał czy dobrze rozumie, że później radni będą podejmowali uchwałę o przejęciu majątku po CAL.

Ale to tylko będzie na gębę załatwione, że przekażemy – stwierdził Stanisław Pacan i rozmowa potoczyła się na temat tego, że w projekcie uchwały o likwidacji CAL nie ma zapisu o przekazaniu majątku do MOK. Tomasz Łyżwa stwierdził, że także data rozstrzygnięcia likwidacji jest błędna, bo radni podejmą uchwałę dopiero 9 października. W projekcie uchwały nie ma zapisu, że likwidacja nastąpi w dniu 1 października, ale rozpocznie się 1 października, a zakończy 31 grudnia. Radny dopytywał też ile osób w tej chwili pracuje w CAL, choć dokładnie to samo pytanie zadawał już wielokrotnie, a skarbnik ponownie wyjaśniała, że zatrudnienie w ramach projektu to jedno, ale doszły nowe zadania jak m.in. promocja, obsługa instytucji pożytku publicznego itp. które wybiegają poza zapisy projektu.

„Frywolne zachowanie” radnego

A ja mam pytanie formalne. Czy kolega jest zdrowy? – zapytał Tomasza Łyżwę Zbigniew Belowski i usłyszał, że niekoniecznie, radny Łyżwa nie czuje się najlepiej. – Myślę, że zdrowy rozsądek kieruje nas w tę stronę żeby jednak nie przychodzić na spotkania dzisiaj (pandemia) w złej kondycji zdrowotnej – stwierdził radny Belowski i poprosił aby radny Łyżwa opuścił posiedzenia, albo żeby przewodniczący przerwał obrady komisji i nie narażał zebranych na zarażenie się od radnego Łyżwy. Tomasz Łyżwa niekoniecznie chciał posiedzenie opuścić, ponieważ jak powiedział, grypy nie ma. Radna Wioletta Grzywacz stając w obronie Tomasza Łyżwy stwierdziła, że są to sztucznie stwarzane problemy, bo każdy ma maseczkę i wszyscy siedzą w odległości od siebie. Na posiedzeniu obecnych było w sumie 16 osób, a obrady odbywały się w sali konferencyjnej urzędu, gdzie właśnie ze względu na brak możliwości zachowania odpowiedniego dystansu nie odbywają się już sesje.

To się ujawniło w momencie kiedy kolega (Łyżwa) zdjął maskę i zaczął mówić – dopowiedział Zbigniew Belowski prosząc jednocześnie o przerwę na wywietrzenie sali i zwracając radnej Grzywacz uwagę, że to ona zawsze apeluje o zachowanie środków ostrożności, a teraz nie widzi żadnego problemu, że radny siedzący tuż obok niej jest ewidentnie chory. Po przerwie Tomasz Łyżwa na salę nie wrócił, a przewodniczący komisji wyjaśnił, że radny siedział do niego bokiem i nie zauważył, że jest chory. Wszyscy zorientowali się, kiedy radny Łyżwa zdjął maseczkę i zaczął zadawać pytania. Zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora Sanitarnego osoby z objawami przeziębienia powinny pozostać w domu by niepotrzebnie nie narażać innych. 

Kamil Panufnik kontynuował posiedzenie komisji wyjaśniając, że wszyscy radni zdają sobie sprawę jakie sekcje są prowadzone przez obie instytucje i jaka jest liczba zajęć oraz jakie mają warunki lokalowe. Niemożliwością jest żeby wszystkie działania CAL wraz ze sprzętem i kadrą przenieść do budynku MOK.

Dzisiaj omawiając ten projekt uchwały musimy skupić się na likwidacji projektu CAL, na czymś co się skończyło, samo wygasło. Musimy to sobie usystematyzować i powiedzieć głośno, że idziemy dalej, kultura w Pionkach nadal istnieje, będzie nadal szeroka gama tych wszystkich wydarzeń, które są związane z szeroko rozumianą kulturą – argumentował przewodniczący komisji, wyjaśniając, że zakres działalności MOK i CAL oraz godziny pracy są tak rozległe, że nie da się tego wszystkiego ani skupić, ani zorganizować pod jednym dachem w MOK. – Skupmy się na likwidacji projektu. A co dalej jeżeli chodzi o budynek? Bo umówmy się, większość z nas o tym myśli, ale boi się o tym głośno powiedzieć. O tym decydować będziemy w terminie późniejszym. Jeżeli chodzi o pracowników, to są to bardziej kompetencje burmistrza niż samej rady.

Spiskowa teoria dziejów

Powstała „spiskowa teoria dziejów”, jak określił to radny Belowski, o tym, że teraz radni podejmą decyzję o likwidacji CAL, ale nie mają pewności co dalej, bo to tylko intencje o przejęciu zadań CAL przez MOK, a za chwilę może się okazać, że skoro miasto przejmuje majątek CAL, to wszystko zostanie sprzedane.

To jest nagrywane i mogą być państwo w 100% pewni, że intencją pana burmistrza ani moją, nie jest przejęcie tego budynku aby go sprzedać, wydzierżawić komuś innemu czy w inny sposób go zagospodarować – przekonywała po raz kolejny Kamila Kaczorowska. – Naszą intencją jest to żeby usystematyzować stan rzeczy, na dzień dzisiejszy, na koniec sierpnia, który zaistniał. Zakres zadań CAL jest to szerokie spektrum zadań, których pracownicy z MOK nie będą w stanie osobowym mogli spełnić, ponieważ są to zarówno zadania promocyjne miasta, zadania z pożytku publicznego, wszelakie imprezy, gdzie pracownicy również te zadania realizują w weekendy, soboty i niedziele, to są dni wolne, które pracownikom się należą. Proszę tutaj nie imputować żadnych rzeczy, które nie są naszą intencją i nikt w mieście na pewno nie doprowadziłby do takiej sytuacji aby ten budynek, on już był w rękach prywatnych, żeby on trafił w prywatne ręce. Dementuję to. Zakończmy jeden etap i zaczniemy rozważać kolejne etapy jak zadaniowo i personalnie będzie to poukładane. Chciałabym żeby pan (Stanisław Pacan) nie doszukiwał się drugiego dna, bo drugiego dna w tym projekcie uchwały nie ma.

Paweł Kobylas chciał uspokoić niepewność radnego Pacana mówiąc, że nawet jeśli obawia się, że burmistrz zechce sprzedać budynek po CAL, to i tak radni musieliby najpierw podjąć uchwałę w tym zakresie. Z tym nie zgadzał się ani radny Pacan, ani radna Grzywacz, którzy uznali, że budynki i działki burmistrz może swobodnie sprzedawać bez pytania o zgodę, bo sprzedał działkę przy ul. Wspólnej. Zapomnieli jednak o tym, że to radni tej kadencji przyjęli projekt budżetu przygotowany przez poprzedników w którym figurował zapis o sprzedaży działki przy ul. Wspólnej oraz wprowadzeniu do budżetu środków finansowych z jej sprzedaży.

Radny Włodzimierz Szałabaj dopowiedział, że zapis o uregulowaniu spraw pracowniczych oznacza tyle i aż tyle, że wszyscy pracownicy CAL są zatrudnieni na umowy. I to nie jest tak jak w niektórych prywatnych firmach, że zatrudnia się „na czarno” i zwyczajnie zwalnia z pracy z dnia na dzień bez konsekwencji prawnych. Zarówno budynek CAL, jak i sprzęt warty kilka milionów złotych, musi być oszacowany i przejęty przez miasto, by móc go dalej przekazać jako majątek do MOK, który będzie działał jako jeden ośrodek kultury, ale w dwóch lokalizacjach. Dlatego też kadra pracownicza zostanie zatrudniona przez MOK, aby zadania zapisane w uchwale o likwidacji faktycznie mogły być realizowane na niezmienionym, a nawet wyższym poziomie.

Radni z komisji kultury zaopiniowali pozytywnie projekt uchwały dot. likwidacji CAL, co niewątpliwie nie kończy dyskusji, która na nowo rozpocznie się 9 października podczas sesji.

fot. UM

Przeczytaj również

Komentarze