Za kim lobbuje radny Łyżwa?

Za kim lobbuje radny Łyżwa?

3 grudnia w urzędzie miasta odbyło się połączone posiedzenie komisji w celu opiniowania projektu budżetu na 2022 rok. Radny Tomasz Łyżwa złożył propozycję by wpisać do projektu budowę ul. Nowej. W tej sprawie na komisji pojawili się również przedstawiciele mieszkańców tejże ulicy. W trakcie rozmowy okazało się, że przy tej uliczce działki posiada pewien lokalny przedsiębiorca. Niektóre argumenty nie trafiały do stron sporu o ul. Nową, a nacisk na jej wpisanie już teraz do projektu był tak zdecydowany, że Tomasz Łyżwa i tak złożył wniosek, choć z punktu formalno-prawnego trzeba przejść długą drogę by uliczkę tą wykonać.

Aby utwardzić jakąkolwiek ulicę potrzebny jest uregulowany stan prawny do działek przez które ma ona przebiegać, uzbrojenie oraz przede wszystkim projekt ulicy. Ostatnio radny Wojciech Maślanek stwierdził, że w mieście jest tyle naprojektowane”, że więcej już nie potrzeba. Na piątkowym posiedzeniu popierał wniosek radnego Łyżwy, a wizja wykonania kolejnego projektu już tak nie uwierała.

Mieszkańcy ul. Nowej biorący udział w dyskusji są zniesmaczeni tym, że w ich okolicy została wykonana ul. Małkowskich, Północna, Wiśniowa, Dziewiątego, kolejna w planach to ul. Świerkowa, a ich ulica została pominięta w budżecie na przyszły rok. W związku z tym zadali pytanie kto ważny mieszka przy ul. Świerkowej, że będzie realizowane jej utwardzenie? Dla wyjaśnienia należy dodać, że ul. Świerkowa właśnie po 40 latach doczekała się budowy kanalizacji, a poza tym przechodzi w Al. Królewską wychodzącą do ul. Al. Lipowych, a ul. Nowa łączy się z Al. Piastowską, która również jest uliczką gruntową. Robert Kowalczyk wyjaśniał, że w pierwszej kolejności chce wykonywać te ulice, które w znaczący sposób wpłyną na rozwiązanie problemów komunikacyjnych w mieście, ale ul. Nowa także doczeka się modernizacji, szczególnie, że rozmawiał już z jej mieszkańcami, pomimo tego, że jest tzw. uliczką ślepą, bo prowadzi w pola, ale w przyszłości ma prowadzić również do Al. Królewskiej.

Podobnie jak z ul. Nową było z ul. Kościuszki i innymi gruntowymi ulicami. Mieszkańcy od lat prosili o jej utwardzenie, czyli wykonanie drogi asfaltowej. Kiedy doszło do stworzenia projektu ulicy i okazało się, że aby droga mogła być wykonana zgodnie z obowiązującymi przepisami o wymaganej szerokości, mieszkańcy muszą oddać na rzecz miasta część swoich gruntów, stwierdzili, że już nie zależy im na inwestycji. Wykonany projekt ważny jest tylko 2 lata i miasto wydało na niego pieniądze z budżetu, więc zdecydowało, że wypłaci odszkodowania za utracone grunty. Nie od dziś wiadomo, że część mieszkańców rozumie, że budżet miasta z gumy nie jest i są skłonni odebrać odszkodowanie w ratach, ale są i tacy, którzy żądają jednorazowej zapłaty. To powoduje kolejne nieplanowane w budżecie wydatki, a więc miasto musi z czegoś zrezygnować by te odszkodowania wypłacić.

Podczas dyskusji o ul. Nowej, wszystkich zarzutach kierowanych przez przedstawicieli mieszkańców, że czekają na drogę od 30 lat, że płacą podatki i że nie mają zamiaru dokładać się w wysokości 30% do pokrycia kosztów jej budowy w ramach programu Inicjatyw Lokalnych, z którego nota bene korzystają mieszkańcy prywatnych posesji, wspólnot i spółdzielni, okazało się, że niewykupione grunty w tej ulicy należą do jednego z lokalnych przedsiębiorców. Jak zapewniali, on chętnie zgodzi się na sprzedanie działki.

Radny Łyżwa oszacował, że wykup działek, projekt oraz wybudowanie ulicy będzie kosztowało ok. 300-350 tys. zł i burmistrz mógłby wygospodarować w przyszłorocznym budżecie środki na realizację ul. Nowej.

Przedstawiciele mieszkańców, którzy przybyli na posiedzenie komisji, chcieli wiedzieć dlaczego jest wykonana ul. Poziomkowa, która jest ślepą uliczką (wykonanie w poprzedniej kadencji), dlaczego zaplanowano budowę ul. Węglowej, Świerkowej, a ich uliczka została pominięta. Ul. Węglową miasto musi wykonać, by wyprowadzić ruch TIRów z centrum miasta ze względu na bezpieczeństwo. Po jej wykonaniu samochody ciężarowe przejeżdżałyby przez tereny Pronitu, co zdecydowanie uspokoiłoby ruch w mieście.

Z relacji mieszkańca wynika, że poprzedni burmistrz nie chciał wejść na ulicę Nową, bo „pobrudzi sobie pantofelki”, a jego poprzednik zaproponował by zmienić nazwę, bo skoro jest to nowa droga, to od razu nikt jej nie utwardzi.

Robert Kowalczyk odpowiedział na słowa radnego Łyżwy, który umówił się w poprzedniej kadencji, że w rejonie ul. Partyzantów miasto co roku będzie wykonywało po jednej ulicy.

Interesuje mnie historia opowiadana przez radnego, ale bardziej interesuje mnie to co robimy w tej kadencji. Wykonaliśmy inwentaryzację wszystkich ulic w mieście i sukcesywnie, nie patrząc czy mamy do czynienia z centrum, czy mamy do czynienia z obrzeżami miasta, staramy się w całym mieście lokalizować inwestycje tak, żeby one przebiegały w taki sposób by jak największej ilości mieszkańców służyły, żeby rozwiązywały problemy komunikacyjne. I nieprawdą jest to, co tu mówi pan radny Łyżwa, że koncentrujemy się tylko i wyłącznie w centrum, bo wystarczy zobaczyć projektowana Al. Jagiellońska i być może wykonawstwo w przyszłym roku, dalej Al. Piastowska, wykonana ul. Wiśniowa i ul. Dziewiątego. To są inwestycje, które najprawdopodobniej jeszcze w tej kadencji mogą zostać zrealizowane. One w realny sposób ułatwiają komunikację mieszkańcom.

Burmistrz dopowiedział, że trzykrotnie spotykał się na ulicy Nowej z mieszkańcami żeby zobaczyć jak ona wygląda i powiedział wtedy, że nie wyklucza projektowania czy ustalenia stanu prawnego tej ulicy tak, aby rozwiązywała ona problemy komunikacyjne, czyli zwyczajnie prowadziła do jakiejś innej ulicy by ułatwić przejazd.

Na dzień dzisiejszy ta ulica nie rozwiązuje problemu poza dojazdem do prywatnych posesji – dodał. Także to, że radni miejscy z Tomaszem Łyżwą na czele dobrze wiedzą, że nie wszystkie inwestycje wpisywane są w planie na dany rok, a mimo to są wprowadzane w trakcie roku budżetowego i realizowane. W drugim kwartale roku (po rozliczeniu budżetu za rok poprzedni i wyliczeniu wolnych środków) można już planować inwestycje, które miasto chce wykonać, ale nie mogło ich wpisać do projektu, bo nie miało na to środków. – Uważam, że nie na miejscu jest i w ogóle jest to szkodliwe dla miasta takie pokazywanie, że być może ktoś ważny mieszka przy ul. Świerkowej, a na ul. Nowej nie mieszka i nie będzie dlatego zrobiona. Uważam to wręcz za szkodliwe i napastliwe, i stawia mieszkańców wrogo w stosunku do siebie. To nie powinno w ogóle mieć miejsca, bo uważam, że na każdą drogę w tym mieście przyjdzie czas, a tyle inwestycji ile udało nam się zrealizować w ciągu 3 lat, to nie robiono w ciągu dwóch, trzech kadencji w tym mieście.

Burmistrz zapewnił, że ul. Nowa zostanie wykonana, tak jak inne inwestycje, które nie mogły znaleźć się w budżecie. Już wkrótce rusza nabór do kolejnej edycji programu Polski Ład z której miasto znów chce skorzystać.

I byłoby chyba błędem jakby się za chwile okazało, że nie możemy z niego skorzystać, bo całe zasoby które mamy i wolne środki, które przewidujemy na nowy rok wydamy na inwestycję jakie moglibyśmy wykonać zdobywając na to pieniądze zewnętrzne (…). Staram się przekonywać radnych abyśmy myśleli perspektywicznie i jak najwięcej inwestycji wykonywać z tych pieniędzy zewnętrznych i to się nam wyśmienicie udaje mimo, że w wielu sprawach pan Łyżwa jest zawsze przeciw, bo wiemy przecież jak głosuje nad wieloma kwestiami. Dlatego też nie uważam żeby sprawa ul. Nowej była zamknięta, wręcz przeciwnie. Musi być jednak unormowany jej stan prawny, by ul. Nową można było dojechać w inne miejsce naszego miasta, a nie dojeżdżali tylko do prywatnych posesji.

Skoro burmistrz powiedział, że ul. Nową nie da się dojechać nigdzie dalej, to mieszkańcy zaproponowali by wykonał teraz tylko tę część, która prowadzi do ich posesji, a jak miasto wykupi dalsze działki, to dobuduje drugą część w przyszłości. Na to Robert Kowalczyk się nie zgadza, bo w całej ulicy trzeba położyć kanalizację burzową i uzbroić działki leżące w dalszej części. Ale nie mógł przekonać obecnych na spotkaniu mieszkańców, którzy stwierdzili, że ich działki są uzbrojone w gaz i prąd oraz kanalizację, a reszta… nie ma dziś znaczenia. Dla mieszkańców w tej chwili różnicy nie ma, bo chcą po utwardzonym gruncie dostać się do swoich posesji, ale z perspektywy miasta znaczenie jest ogromne, bo jeśli rozpocznie się uzbrajanie całego terenu, to nowy asfalt trzeba będzie zerwać.

Ponieważ argumentem ze strony mieszkańców była budowa ul. Świerkowej, burmistrz wyjaśnił, że wpisał ją do budżetu, bo PWKC wykonuje w niej sieć kanalizacyjną i będzie można wykonać projekt ulicy i rozwiązać problem komunikacyjny w tej części miasta odciążając ruch samochodowy w ul. Chemicznej.

Nie tylko utwardzenie ulicy okazuje się problemem. Mieszkańcy chcieli by miasto wykonało znak, burmistrz obiecał i nic się do dziś nie wydarzyło. Robert Kowalczyk odpowiedział, że zlecił spółce ekoPionki wykonanie nowego znaku.

Dwa miesiące i nic. Ta nasza ulica traktowana jest jakby od macochy – stwierdził mieszkaniec, a radny Łyżwa powiedział, że burmistrz „nie ma do niego sympatii”. Dodał, że pieniądze na basen, ul. Targową i Al. Lipowe pomógł burmistrzowi pozyskać, ale nie wyjaśnił na czym pomoc ta polegała. Być może chodziło o to, że zewnętrzne środki na te zadania pochodzą z Polskiego Ładu, czyli rządowego programu, którego finansowanie to przecież pieniądze wszystkich obywateli, a więc i mieszkańców Pionek. Choć funkcjonuje narracja, że „rząd daje”, co jest zgubną teorią, bo każdy wie, że żaden rząd nie posiada własnych pieniędzy i dysponuje środkami mieszkańców: gminy, kraju, unii.

Pan powiedział, zacytuje pana, przed chwilą, że nie rozwiązuje problemu. To dojazd do posesji mieszkańcom Pionek to jest problem i pan nie chce tego rozwiązać? – zapytał Tomasz Łyżwa, choć Robert Kowalczyk powiedział, że wykonanie ul. Nowej w tej chwili (bez przedłużenia jej) nie rozwiązuje problemu komunikacyjnego w mieście. Radny Łyżwa dodał, że inne inwestycje są realizowane, jak chociażby wymiana płyt chodnikowych w ul. Dębowej, a tam przecież nie ma czego wymieniać, bo nie ma chodnika. Chodnik był, wykonany dziesiątki lat temu i uległ zniszczeniu do tego stopnia, że połamane, pokruszone i wyszczerbione płyty zostały porozrzucane po ulicy i ogródkach podczas oczyszczania ze śniegu. Radny Łyżwa podnosił również to, że na terenie miasta remontowane są ulice, a na obrzeżach nie, choć w tej kadencji na jego wniosek kilka kosztownych inwestycji zostało wykonanych właśnie na tzw. obrzeżach.

To pan, panie radny Łyżwa zgłosił wymianę starych płyt chodnikowych na Bohaterów, a nie zrobienie ul. Nowej – odpowiedział burmistrz.

Tomasz Łyżwa stwierdził, że wykonanie ul. Węglowej nie rozwiąże problemu komunikacyjnego, a budowa ul. Słowackiego została zrealizowana po to, by jeździły nią samochody. Tyle, że ul. Węglowa prowadzi od ul. Zakładowej na teren Pronitu. Firmy korzystające z transportu najcięższych ciężarówek mieszczą się właśnie na Pronicie i dla nich zostanie wykonana ul. Węglowa, która pozwoli na wjazd TIRów przez bramę na ul. Fabrycznej, a wyjazd na ul. Zakładową (obok dawnego Kasyna) lub bramą prowadzącą wprost na przejazd na Sokołach. W ten sposób nie będą one musiały w ogóle wjeżdżać w ul. Żeromskiego i ul. Słowackiego by dojechać do bramy przy ul. Przemysłowej. Jednak radny Łyżwa stwierdził, że burmistrz chce wykonać ul. Węglową żeby samochody nie zniszczyły ul. Słowackiego.

Po to żeśmy ją wybudowali żeby na niej był ruch. Tego się nie przeniesie – twierdzi radny. – I to na tym chyba zakończę, bo jeśli pan z panią skarbnik nie przychylicie się tu do tej inwestycji w budżecie, bo pan mówi, że zrobimy, no to jeśli pan tak mówi co szkodzi wpisać to do budżetu? Będzie zapisane i zrobimy. Przeznaczmy jakieś pieniądze mniejsze, zapiszmy to w budżecie i będą inne środki, to dołożymy.

Takie pomysły, to tzw. kreatywna księgowość. Wpisanie do budżetu wykonania ulicy na którą nie ma pieniędzy skutkuje albo zwiększeniem deficytu, którego poziom jest określony, albo zabraniem tych pieniędzy z czegoś innego. W minionej kadencji radni miejscy powpisywali już do budżetu tzw. koncert życzeń, czyli wszystkie inwestycje jakie obiecali mieszkańcom, a że nie miały pokrycia w realnym pieniądzu i nie zostały wykonane, to przy udzielaniu absolutorium poprzedniemu burmistrzowi stały się argumentem przeciwko. Takie kreatywne i beztroskie wpisywanie inwestycji na które nie ma pokrycia może też stać się pretekstem by jakiś sygnalista znów napisał do rzecznika dyscypliny finansów publicznych, że radni zatwierdzili w budżecie wykonanie ulicy, a burmistrz jej nie zrobił. O tym zresztą mówił na ostatniej sesji radny Stanisław Pacan – rada jako organ uchwałodawczy głosuje budżet, a burmistrz ma go wykonać.

Kolejny głos w dyskusji w sprawie ul. Nowej zabrał radny Włodzimierz Szałabaj, który mówił, że w przestrzeni publicznej pojawiła się plotka, że zakupił działkę w ul. Świerkowej i dlatego to ona została wpisana do wykonania. Zdementował to doniesienie i dodał, że nie kupował i nie ma takiego zamiaru. Wyjaśnił mieszkańcom, że w ul. Nowej nie wszystkie działki mają podłączenie wodno-kanalizacyjne, na co mieszkańcy uznali, że wszyscy mają oprócz jednej posesji, choć z planów wynika, że takich niepodłączonych działek jest więcej.

Jestem jak najbardziej za tym żebyśmy robili wszystkie ulice, ale niech będzie jakaś logika w naszym działaniu zachowana.  Odniosę się do ul. Zacisze. Tam połowa posesji była podłączona do kanalizacji, a połowa miała szamba. I tak zostali pozostawieni przez dziesięciolecia. Przez brak kanalizacji nie można było wykonać projektu tej ulicy. Teraz PWKC kończy przyłącza i w perspektywie następnych kadencji będzie można wykonać projekt i w przyszłości ją utwardzić. Tak samo jest i w państwa przypadku – próbował przekonywać mieszkańców radny Szałabaj, choć ciągle podnosili kwestię budowy ul. Węglowej, bo jak twierdzą prowadzi ona tylko do garaży.

Kiedy podczas dyskusji mówiono o konieczności wykonania ul. Węglowej aż do ul. Fabrycznej by usunąć ruch TIRów przez miasto, a szczególnie w pobliżu szkoły podstawowej i przedszkola ze względu na bezpieczeństwo dzieci, to mieszkańcy ul. Nowej stwierdzili, że ich dzieci też są zagrożone, bo mogą upaść do kałuży. Jednak potrącenie przez ciężarówkę, a mokre ubranie, to zdecydowanie nie to samo.

Nie chcielibyście państwo mieszkać przy ulicy po której codziennie przejeżdża około 70 TIRów – mówił Dawid Jaroszek do mieszkańców ul. Nowej. – Nie chcielibyście mieszkać przy ulicy gdzie trzęsą się szyby w oknach, bo tak na ul. Żeromskiego i na ul. Słowackiego 1, na ul. Orzeszkowej 10 trzęsą się od tych TIRów szyby. Ten temat jest już znany od dawien dawna, tylko nikt z tym nic nie robił. Następna sprawa, czy chcielibyście państwo żeby wasze dzieci przechodziły przez ulicę przez którą taka ilość TIRów przejeżdża? Ulica Węglowa miała być robiona w zeszłym roku, ale też została odrzucona.

Jeden z mieszkańców odpowiedział, że kilka lat temu TIRom nie wolno było jeździć ul. Żeromskiego. Jednak dopuszczenie do ruchu na tej ulicy ciężkich samochodów podjęły władze starostwa do których droga ta należy. Gdyby to zależało od samorządu Pionek, to pewnie ze względu na bezpieczeństwo pieszych oraz spokój mieszkańców pobliskich bloków nikt by się na to nie zgodził.

Robert Kowalczyk po raz kolejny zapewnił mieszkańców, że ich ulica zostanie wykonana, bo im to obiecał. Ale muszą zrozumieć, że nie ma jej dzisiaj w budżecie, co nie oznacza, że nie będzie jej jutro. Nie planował w tym roku wielu inwestycji, ale wykonał ich na ponad 17 mln zł, bo miasto pozyskało środki zewnętrzne. Tu radny Stanisław Pacan włączył się do dyskusji by stwierdzić, że ilość inwestycji jest sukcesem burmistrza i radnych, ale nie można zapominać o tym, że w tej i poprzedniej kadencji pojawiły się środki zewnętrze, których wcześniej nie było. Burmistrz odpowiedział radnemu, że od lat gminy korzystają ze środków zewnętrznych, choćby unijnych, ale nie każdej gminie chce się po nie sięgnąć i w Pionkach również tak było. Poprzedni burmistrz wydawał katalog pod nazwą Wieści z Ratusza, gdzie w każdym numerze chwalił się z pozyskanych środków i wykonanych inwestycji. Jeszcze wcześniej drukowany był katalog z fotografiami byłego wiceburmistrza, gdzie chwalono się dziesiątkami milionów pozyskanymi na inwestycje. Katalog ten rozdawany był mieszkańcom tuż przed wyborami w 2014 roku. To radny Pacan powinien pamiętać, bo wciąż podkreśla, że jest radnym od 20 lat, więc uczestniczył w pozyskiwaniu pieniędzy dla miasta.

Radny Pacan i ul. Węglowa

Ja z panem burmistrzem objechałem przez Pronit dlatego, że rozmawialiśmy na temat właśnie zlikwidowania tego przejazdu ciężkich samochodów przez ul. Żeromskiego i Słowackiego. Ja mam w tej chwili takie pytanie, bo z naszego objazdu, z naszej rozmowy, czekałem właśnie kiedy pan ruszy ten temat, żeby to zacząć realizować. Co nam załatwia Węglowa w tej chwili jeśli chodzi o tą naszą koncepcję o której żeśmy rozmawiali, że żeby nie wjeżdżać do miasta należałoby na nowej ulicy odcinku Fabrycznej, tam na górce, na zakręcie żeby tam wjeżdżać na zakład po prostu, żeby tu w ogóle nikt nie wjeżdżał, bo taka była koncepcja naszej rozmowy. Co w tej chwili nam załatwia w tej koncepcji ulica Węglowa?

Burmistrz odpowiedział, że wszystkie samochody z ul. Zakładowej i ul. Przemysłowej mogą wjechać na ulicę Węglową, która nie jest wyznaczona tylko na odcinku od dawnego Kasyna do garaży, ale aż do bramy w ul. Fabrycznej przez Pronit.

Ale to nie załatwia Żeromskiego, Słowackiego, nic nie załatwia – kontynuował radny Pacan. – Bo jak będą jechać właśnie od Fabrycznej w Żeromskiego – choć ponownie burmistrz wyjaśniał, że w ogóle nie wjadą w ul. Żeromskiego tylko bezpośrednio z Fabrycznej wjadą przez bramę Pronitu w ul. Węglową. Te które teraz jeżdżą Przemysłową i Zakładową pojadą Węglową. – A jak się dostaną na Przemysłową? – dopytywał dalej radny Pacan.

Przez Słowackiego – odpowiedział radny Łyżwa, który również chyba nie zrozumiał, że samochody dziś jeżdżące ulicami Żeromskiego i Słowackiego do bramy przy ul. Przemysłowej nie będę już musiały tak jeździć, jeśli miasto wykona ul. Węglową.

Panie Stanisławie, przy jakiej ulicy usytuowane są firmy, które korzystają z transportu TIRów? – próbował ponownie burmistrz.

Pronit jest przy ul. Zakładowej – odpowiedział radny senior. Robert Kowalczyk zapytał czy byli razem na ul. Przemysłowej i co tam jest zrobione i usłyszał, że ulica. –  No nie będziemy teraz robić egzaminu – oburzył się radny, gdy burmistrz zadawał mu kolejne pytania by wyjaśnić czemu remont ul. Węglowej spowoduje wyłączenie z ruchu ciężkich samochodów w pobliżu bloków mieszkalnych. – No to jak? Żeby dojechać do Przemysłowej, to trzeba tutaj dojechać do hali Słowackiego. Samochody jadące od Fabrycznej jadą z Fabrycznej nową drogą Fabryczną na Żeromskiego, z Żeromskiego w Słowackiego do hali i w Przemysłową.

Wiceburmistrz wyjaśniła, że brama na ul. Przemysłowej zostanie zamknięta, a samochody ciężarowe będą przejeżdżały ul. Węglową właśnie od bramy przy ul. Fabrycznej dla transportu od strony Zwolenia, a brama od ul. Radomskiej (na wyjeździe z Pionek) będzie dla transportu od strony Radomia. Tym sposobem ciężki transport nie będzie musiał w ogóle przejeżdżać przez miasto.

Ale dzisiaj wszystkie samochody jadące z Fabrycznej, jadą Żeromskiego, Słowackiego. No to ja nie rozumiem – mówił Stanisław Pacan, który po raz kolejny usłyszał, że po wykonaniu Węglowej TIRy będą wjeżdżały bramą nr 4 od Fabrycznej (na zakręcie) i wyjeżdżały bramą przy ul. Radomskiej lub ul. Węglową prosto na ul. Zakładową przy bramie głównej Pronitu by pojechać do ul. Radomską i na lewo trasą na Radom.

Jeszcze raz powtarzam państwu radnym, na terenie Pionek usytuowane są dwa zakłady niebezpieczne. Jest zakład Mesko, który dostał od państwa 300 mln zł 3 lata temu i się rozbudowuje, i jest FAM. Zakłady te korzystają ze specjalnego transportu, m.in. dlatego Mesko kupiło od nas działkę, bo nie może się przemieszczać między swoimi instytucjami po drogach gminnych. I teraz jeśli my nie zaczniemy inwestować w drogi, które te transporty specjalne z tego miasta wyprowadzały, to będą jeździły panie Stanisławie koło pana. Będą woziły pociski Leopardów i inne koła pana domu – mówił Robert Kowalczyk. – Ale my oczywiście jako miasto możemy się zastanawiać nad tym czy nie zabrać pieniędzy z Węglowej na ul. Nową.

No to jak ma wyglądać ul Nowa?

Takie pytanie zadał burmistrz mieszkańcom. Usłyszał, że ma być taka żeby miasto się jej nie wstydziło. Czyli jaka i odkąd dokąd? Ulica ma mieć dwa pasy ruchy i chodnik. Tereny nie należą do miasta, nie są uzbrojone i trzeba pod jej budowę kupić raptem dwie działki należące do pana W. lokalnego przedsiębiorcy.

Z tego co wiem mieszkańcy nie są przeciwni sprzedaży tych działek – upewniał się radny Łyżwa. – Wcale. Tylko, że miasto z nimi nie rozmawia na ten temat.

I tu pojawiło się pytanie za kim lobbuje radny Łyżwa? Czy faktycznie chodziło o dobro ogółu, czy raczej o odkupienie działek od pana W. by móc wybudować ulicę Nową, która w starych planach miała iść w stronę Al. Lipowych.

Burmistrz wyjaśniał, że takich ulic gruntowych na terenie miasta czekających od dekad na utwardzenie jest w mieście bardzo dużo. Jeśli wpisze ją teraz do budżetu będzie musiał wykonać ją z pieniędzy miejskich i dlatego sugeruje by mieszkańcy poczekali, bo wkrótce rusza nabór do programu rządowego z którego miasto chce skorzystać.

Jeżeli zrobimy projekt na całą ulicę Nową, to mamy szansę na pieniądze zewnętrzne, ale jeżeli chcecie by robić ją tylko na tym odcinku przy którym mieszkacie, to można ją zrobić wspólnie z miastem w ramach Inicjatywy Lokalnej. Robimy? Tak jak z mieszkańcami chociażby ul. Akacjowej czy Wrzosowej. Robimy wspólnie? Radni uchwalili projekt wspólnych inwestycji z mieszkańcami i jeżeli droga jest „ślepa”, nie rozwiązuje problemu komunikacyjnego w mieście, to 30% mieszkańcy się dorzucają i robimy.

To wszystkie ulice były robione, że mieszkańcy chcieli się dokładać? – pytał mieszkaniec.

Radny Tomasz Łyżwa argumentował, że na ul. Wrzosowej nie wszyscy wprowadzili się do swoich posesji, ale chcą mieć drogę i chcą się dołożyć, bo nie chcą czekać.

Bo logika mówi, że jak mieszkańcy mieszkają 30 lat, a tam rok czy dwa, to chyba najpierw trzeba zrobić tym, co się męczą 30 lat. No to jeśli Wrzosowa chce wcześniej, no to się dokłada i ma. A dlaczego tak samo ma być traktowana ulica, którzy mieszkają 30 lat i brodzą w błocie? Ja jak zamieszkałem brodziłem w błocie, ale myśmy dopiero co zamieszkali, była to ślepa, krótka ulica, zrzuciliśmy się, miasto troszkę dołożyło i śmy zrobili, bo wiedziałem, że będę czekał kilkanaście lat. Nie chciałem czekać 30 lat tak jak mieszkańcy z ul. Nowej.

Piotr Nowak stwierdził, że mówił podczas posiedzenia komisji infrastruktury radnemu Łyżwie, że najpierw trzeba wykupić grunty, zaprojektować i dopiero wpisywać jej wykonanie do budżetu. Robert Kowalczyk wyjaśnił, że przy tej konkretnej drodze chodzi o to by wykupić grunty pod jej budowę od osoby, która podzieli swój teren na mniejsze działki i sprzeda je po korzystniejszej cenie, bo z nową drogą wartość nieruchomości znacząco wrośnie.

Czy ten ktoś nie jest zainteresowany żebyśmy otworzyli tę drogę? Panie Łyżwa, no niech się pan nie uśmiecha, bo to są miejskie pieniądze. I to są działki, które dzisiaj kosztują ponad 100 zł za metr, a pod drogi my za te działki płacimy po 60 zł, czy już po 74 zł według nowych szacunków ze starostwa. Wydamy więcej pieniędzy na wykup tego gruntu niż na tę drogę – dopowiedział burmistrz.

Działka konieczna do wykupienia by zrobić ul. Nową ma ok. 1000 metrów. Płacąc po 100 zł, miasto wyda na sam wykup od jednego właściciela 100 tys. zł. Bez tego nie ma jak jej wykonać nawet na odcinku przy którym stoją domy. Radny Tomasz Łyżwa, który zawsze podkreśla, że publiczne pieniądze trzeba oglądać z każdej strony po kilka razy zanim się nie wyda, teraz stwierdził, że można robić projekt drogi nawet na nie swoich gruntach, a później je odkupić. Tyle, że projekt ważny jest raptem 2 lata i nie ma gwarancji, że w tym czasie wszyscy właściciele zgodzą się na oddanie lub sprzedaż gruntu, a wiedząc, że miastu zależy mogą nie zgodzić się na zaproponowane warunki finansowe.

Nie dzielmy mieszkańców

Z takim apelem wystąpił Wojciech Maślanek.

Proszę nie segregować ludzi na lepszych i gorszych. Zasada jest taka, umówiliśmy się od ul. Partyzantów i to panie burmistrzu podkreślę, proszę to uszanować. Obiecał pan mieszkańcom i to realizujmy, czyli następną ulicą do realizacji, chce pan robić, jest pan na tyle poradny i pan posiada środki, Świerkową, równolegle proszę zabezpieczyć środki na ul. Nową. Nie możemy segregować ludzi. Jest to następna ulica od ulicy Partyzantów i musimy mieszkańcom, bo oni też płacą podatki i musimy ją zrealizować. Tym bardziej, że na spotkaniu ostatnim pan tym mieszkańcom obiecał.

Dodał, że proponuje zabezpieczenie środków na wykup gruntów w ul. Nowej pod budowę drogi i na wykonanie projektu.

Jeżeli panie burmistrzu będziemy mieli te dwa elementy wykonane, to w roku budżetowym myślę, że możemy złożyć o środki zewnętrzne czy też wykonać je z budżetu.

Radny Maślanek podobnie mówił przy zapisywaniu do budżetu wykonania ul. Al. Lipowe. Aleje na odcinku od ul. Leśnej do ul. ks. J. Popiełuszki miały być wykonane z pieniędzy z budżetu miasta, bo tak zostało to zapisane. Ale okazało się, że w poprzedniej kadencji tak projektowano tę ulicę, że niektóre jej elementy pojawiły się na działkach do których miasto nie miało prawa własności, a ich właściciele nie mieli i nie mają zamiaru ich sprzedawać. Trzeba było poprawić projekt, wydać kolejne środki z budżetu. Dodatkowo miasto w tzw. międzyczasie złożyło wniosek do rządowego programu i pozyskało na przebudowę tej ulicy 3 mln zł. A zaoszczędzone pieniądze, które nie zostaną wydane z pionkowskiego budżetu posłużą na pokrycie innych wydatków ważnych dla mieszkańców. Czasem więc warto poczekać, by móc cieszyć się z inwestycji, którą miasto wykonana z pieniędzy pozyskanych z zewnątrz.

Nie możemy złożyć o środki zewnętrzne na ul. Nową – odpowiedział radnemu Maślankowi burmistrz. – Droga ma nieuregulowany stan prawny, nie prowadzi do żadnych budynków użyteczności publicznej. Proszę nie wprowadzać panie Maślanek ludzi w błąd. I nikt tutaj nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych oprócz pana, bo to pan ich dzieli cały czas.

Panie Kowalczyk – przerwał burmistrzowi Wojciech Maślanek. – Proszę się do mnie zwracać per radny, bo ja będę się zwracał panie Kowalczyk w stosunku do pana – na co Robert Kowalczyk stwierdził, że wcale mu to nie przeszkadza, bo nie wstydzi się własnego nazwiska. Podobną taktykę radny Maślanek stosował w minionej swojej kadencji, kiedy do Romualda Zawodnika nie mówił używając zwrotu burmistrz, a „panie Zawodnik”.

Po bardzo długiej dyskusji na temat jeden ulicy radny Łyżwa złożył wniosek do komisji jako propozycję do zapisania w budżecie, aby przeznaczyć 400 tys. zł z wolnych środków na wykup gruntów (ok. 200 tys. zł dla ich właściciela, według słów radnego Łyżwy), projekt i budowę ulicy Nowej. Po wyjaśnieniach, że wpisane do budżetu na rok 2022 wolne środki już zostały rozdysponowane podczas zamykania budżetu, wykreślił ze swojego wniosku źródło finansowania. Członkowie komisji w składzie: Łyżwa, Abramowicz, Pacan i Maślanek poparli ten wniosek, Piotr Nowak wstrzymał się od głosu, a Włodzimierz Szałabaj zagłosował przeciw, gdyż jak wyjaśnili ze względów formalno-prawnych, czyli brak wykupionych grunt oraz informacji czy mieszkańcy zechcą te grunty sprzedać. Bez zabezpieczenia stanu prawnego nie chcą by miasto wykonało projekt, który być może nie zostanie zrealizowany. Obaj radni dodali, że najpierw stan prawny, uzbrojenie terenu, później dopiero projekt i budowa.

Burmistrz, który na komisji prosił mieszkańców by wstrzymali się chwilę z budową, może nie uwzględnić wniosku radnego Łyżwy. Podobnie było w latach poprzednich – kiedy w projekcie budżetu nie pojawiły się pomysły radnych opozycyjnych, podczas sesji na której miał być zatwierdzany budżet „elegancko poprzesuwali” z innych rozdziałów, czego echa przywoływane są do tej pory przy najdrobniejszej okazji.

Przeczytaj również

Komentarze