Za śmieci od osoby, ale drożej

Za śmieci od osoby, ale drożej

Problem zbilansowania gospodarki odpadami komunalnymi nie jest żadnym novum, ani nie dotyczy wyłącznie naszego miasta. Samorządy od lat zmagają się aby tak dostosować stawki i metody naliczania opłat za odpady, by nie dokładać pieniędzy do sytemu, albo przynajmniej dopłacać jak najmniej. Miasto Pionki w okresie od stycznia do końca września tego roku do odpadów komunalnych dopłaciło z budżetu ok. 500 tys. zł.

W związku z brakiem bilansowania się gospodarki odpadami komunalnymi burmistrz po raz kolejny przedłożył radnym miejskim propozycję zmiany metody naliczania opłaty za odbiór odpadów – powrócił pomysł naliczania wg zużytej wody. Coraz więcej gmin przyjmuje tę metodę, choć nadal jest ona źle odbierana przez mieszkańców. W mieście Pionki nie jest inaczej. Nie tylko mieszkańcy nie chcą wprowadzenia tej metody, także radni bardzo sceptycznie podchodzą do propozycji burmistrza. Dlatego alternatywnie pojawił się projekt bez zmiany sposobu naliczania, ale z wyliczoną realną stawką.

W roku 2019 r. podnieśliśmy opłaty od mieszkańca i mieliśmy stratę na poziomie ponad 300 tys. zł, a w 2018 poprzednia rada i poprzedni burmistrz mieli stratę na poziomie ponad pół mln zł, a dziś mamy taką stratę tylko do końca września – wyjaśniał radnym Robert Kowalczyk podczas posiedzenia komisji budżetu. – Uważam, że musimy coś z tym zrobić, bo inne gminy nie czekają i robią podwyżki od osoby, zmieniają sposób naliczania. Jestem po rozmowie zarówno z panem radnym Grzegorzem Wąsikiem, jak i panem radnym Piotrem Nowakiem, gdzie zastanawialiśmy się nad tymi różnymi metodami i dostaliście państwo taki projekt uchwały dotyczący ewentualnej podwyżki od osoby, czy ewentualnego rozwiązania na jakie poszedł Radom, przyjęli metodę naliczania od wielkości lokalu mieszkalnego. Możemy się porównać, ale nie chcę się porównywać do gmin wiejskich tylko do miejskich i np. w Białobrzegach od 1 maja 2020 – 25 i 24 zł, w Warce od 1 lipca – 25 zł i 32 zł, w Górze Kalwarii – 33 zł. Niestety, jak państwo widzicie, inne gminy miejskie podwyższają ceny, bo ceny na składowiskach, gdzie odwozimy odpady rosną, a jeszcze są problemy w ogóle z przyjęciem i tak w tej chwili mamy ogromne problemy z przyjęciem odpadów zielonych na RIPOK w Radomiu, i już kilka czy kilkanaście razy jeździliśmy w inne miejsca by te odpady oddawać i za każdym razem są one coraz droższe.

Zgodnie z ustawą samorządy nie mogą do odpadów dokładać, ani na nich zarabiać. Jakakolwiek nadwyżka musi zostać spożytkowana na działania związane z gospodarką odpadami komunalnymi. Nasze miasto nie zarabia na śmieciach, za to co roku dokłada spore sumy – w tej kadencji łącznie dołożyło ponad 1 mln zł z budżetu, a za te pieniądze, jak mówił radny Szałabaj, można byłoby wyremontować ul. Szkolną, Pokoju czy nawet Aleje Lipowe, Kościuszki, Polną. Te pieniądze, które miasto musi dołożyć do odbioru odpadów są pieniędzmi mieszkańców, czyli sami decydujemy o tym, czy wydamy je na śmieci, czy na potrzebną inwestycję w mieście.

Dyskusja rozpoczęła się od negowania metody na wodę i radni przedstawiali swoje wyliczenia i argumenty przeciwko jej wprowadzeniu, a ponieważ otrzymali również alternatywne rozwiązanie, przewodniczący komisji budżetu Piotr Nowak zaproponował radnym aby nie dyskutować na temat projektu dot. naliczania opłaty od zużytej wody i osobno projektu naliczania od osoby z podwyżką, tylko od razu zdecydować, która metoda najlepiej zostanie odebrana przez mieszkańców i omówić jej zapisy. Dodał również, że podczas spotkań z burmistrzem na których omawiane były pomysły wprowadzenia najsprawiedliwszej metody, która pozwoli zbilansować gospodarkę odpadami, a jednocześnie uszczelnić cały system, miał ogromne wątpliwości co do wyboru metody wg zużytej wody. Owszem, takie rozwiązanie pozwoliłoby odszukać osoby niepłacące, a produkujące odpady, ale odbiór społeczny byłby negatywny. Administratorzy budynków wielorodzinnych porozumieli się w kwestii wspólnych działań na rzecz uszczelnienia systemu gospodarowania odpadami, bo wszyscy mają świadomość, że niestety mieszkańcy oszukują w deklaracjach wpisując zaniżoną liczbę osób zamieszkujących lokal. Radni określili osoby niezgłoszone do systemu – „błąkającymi duszami”.

Uważam, że metoda na wodę pozwoliłaby nam wyłuskać tych, którzy nie płacą – mówił radny Stanisław Pacan. – Ta metoda dotychczasowa może być niesprawiedliwa, bo obciąża tych uczciwych, a „cwaniaków” chroni. Ale łatwiej będzie przełknąć naszym mieszkańcom podwyżkę, niż metodę za wodę – i przedstawił swoje wyliczenia wysokości opłaty, czyli koszty gospodarowania odpadami (3 mln 607 tys. zł) podzielone na 14 tys. mieszkańców, co dało stawkę w wysokości 21 zł/osoby. Burmistrz zaproponował 23 zł na podstawie takich samych wyliczeń, tyle że z uwzględnieniem faktycznej liczby osób zgłoszonych do systemu – 13.434 osoby.

Piotr Nowak przeanalizował statystyki ilości odpadów komunalnych w różnych gminach na terenie kraju i niestety, ale wszędzie mieszkańcy „produkują” coraz więcej odpadów. W ciągu ostatnich 2-3 lat wzrost odpadów na jednego mieszkańca statystycznie wynosi 100 kg rocznie – wg danych GUS w ubiegłym roku kalendarzowym każdy z nas „wyprodukował” 332 kg śmieci. Mówił również o tym, że wszyscy powinni być świadomi, że opłaty za składowanie odpadów ciągle rosną i nie da się uniknąć podwyżki opłat od mieszkańców, bo gmina do śmieci dopłacać nie może.

Kierownik wydziału komunalnego wyjaśniał radnym, że głównymi czynnikami wpływającymi na wzrost kosztów zagospodarowania odpadów komunalnych są:

  • podwyżka opłat za umieszczenie odpadów na składowisku, tzw. oplata marszałkowska (w 2018 r. – 140 zł/Mg, w 2019 r. – 170 zł/Mg, w 2020 r. – 270 zł/Mg),
  • koszty pracownicze, czyli wzrost minimalnego wynagrodzenia,
  • wzrost cen paliwa,
  • brak rynków zbytu dla surowców wtórnych,
  • brak możliwości zagospodarowania odpadów zielonych (brak kompostowni),
  • bardzo mała liczba instalacji do zagospodarowania odpadów w naszym regionie, w szczególności składowisk odpadów, co prowadzi do monopolizacji na rynku gospodarki odpadami i drastycznego wzrostu cen za ich gospodarowanie.

Dla zobrazowania wzrostu cen w roku 2019 r. za 1 Mg odpadów wielkogabarytowych płaciliśmy w RADKOM 317 zł, a w tym roku już 800 zł, a wszyscy widzimy ile tych odpadów bez przerwy pojawia się przed wiatami śmietnikowymi. Odpady zmieszane, których „produkujemy” najwięcej, wzrosły z kwoty 328 zł do 446 zł/Mg. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach mówi, że samorządy mogą ustalić maksymalną stawkę opłaty na poziomie 36,38 zł miesięcznie/os. (2% przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na 1 osobę ogółem, który zgodnie z obwieszczeniem prezesa GUS w 2019 r. wynosił 1819 zł).

Zgodnie z przedstawionymi danymi w 2018 r. z budżetu miasta trzeba było dołożyć do gospodarki odpadami komunalnymi ok. 550 tys. zł, 2019 r. – 382 tys. zł, od stycznia do września 2020 r. – 583 tys. zł.

Burmistrz mówił, że absolutnie nie upiera się aby rozliczać śmieci wg ilości zużytej wody, ale zależy mu na tym, że wspólnie wypracować stanowisko w sprawie już nie samego bilansowania gospodarki, ale ponoszenia jak najmniejszych dopłat z budżetu miasta.

Za te pół miliona, które teraz musieliśmy dołożyć do śmieci, można zrobić coś dobrego w mieście, co będzie służyło wszystkim mieszkańcom – stwierdził Robert Kowalczyk. – Powiem uczciwie, mnie boli to, że jest 13 tys. porządnych ludzi w Pionkach i płaci za tych, którzy za te śmieci nie płacą. Zależy mi na tym, że jeżeli podejmiemy decyzję o podniesieniu stawki od osoby, jestem jak najbardziej za, ale zróbmy wszystko żeby zbadać faktyczne zamieszkanie w danym lokalu chociażby poprzez kontrolę zużycia wody. I być może dzięki temu ujawnią nam się ci, którzy za śmieci nie płacą.

Tych samych argumentów użył również Grzegorz Wąsik, który apelował by mieszkańcy uświadomili sobie, że składanie fałszywych deklaracji o liczbie osób zamieszkałych nie powoduje oszczędności, bo przez to trzeba podnosić stale opłaty. Osób z systemu ubywa, a mimo to wciąż przybywa odpadów i trudno tłumaczyć ten fakt tym, że są to wyłącznie śmieci podrzucane do naszych wiat śmietnikowych przez mieszkańców ościennych gmin czy różnego rodzaju firmy produkcyjne i usługowe działające na naszym terenie, które przed wiatami pozostawiają np. styropian budowlany, którego żadna instalacja odpadów nie chce przyjąć, o czym swego czasu wspominała radna Wioletta Grzywacz w trakcie dyskusji o śmieciach.

Gdyby w systemie było więcej osób, to wiadomą sprawą jest, że koszty rozkładają się na wszystkich uczestników – wyjaśniał radny Wąsik. – Ta stawka byłaby wtedy niższa, nie wiem o ile, bo wszystko zależy od tego ile osób jest w systemie. Jeżeli liczba osób w systemie spadnie do 10 tys., a śmieci będzie przybywać, to znowu za całość zapłacą uczciwi. My wszyscy musimy się pilnować – i dodał, że są odpady, które powinniśmy oddawać na PSZOK żeby nie podnosić kosztów transportu, a mimo tego nadal wynosimy je do wiat śmietnikowych. – Każdy z mieszkańców musi zdawać sobie sprawę, że tolerując niesegregowanie śmieci przez sąsiadów, to również akceptuje to, że sam zapłaci wyższą stawkę właśnie za tego sąsiada. Świadomość w mieście musi być taka, że przy takich cenach za śmieci, nie wiadomo jaka ona będzie w 2021 r., ale prawdopodobnie będzie wyższa niż obecnie, musi kontrolować wszystko żeby odczucie mieszkańców było takie, że wszyscy płacą i jest to sprawiedliwe. Muszą pokazać się kary administracyjne za składanie fałszywych danych w deklaracjach od mieszkańców. Innego wyjścia nie mamy, bo ten system musimy jak najbardziej uszczelnić.

Spora część mieszkańców nie kwapi się by swoje odpady segregować i wszystkie odpady trafiają do jednego worka. To również generuje koszty, bo odpad zmieszany kosztuje ok. 450 zł za tonę, a wyselekcjonowany już tylko 170 zł, na co uczulał radny Piotr Nowak, który mówił, że zarówno administratorzy budynków mieszkalnych, jak i sami mieszkańcy powinni bardziej pilnować tego, co trafia do wiat śmietnikowych, bo jest to działanie we wspólnym interesie.

23 zł od osoby, czy lepiej 21?

Koszty systemu gospodarki odpadami wynoszą rocznie 3.609.903 zł, a liczba osób zadeklarowanych wynosi 13.434, co daje kwotę prawie 270 zł/os. Dlatego w projekcie uchwały pojawiała się stawka opłaty miesięcznej w wysokości 23 zł/os. za odpady segregowane i 46 zł za niesegregowane (ze zniżką 1 zł/os w przypadku posiadania kompostownika).

Pan kierownik, pan burmistrz zaproponował 23 i 46 zł minus złotówkę jeżeli ktoś w danym gospodarstwie domowym posiada kompostownik, biodegraduje, prawda, zielone np. odpady  – głos w dyskusji zabrał Wojciech Maślanek. – Ja na początku chciałbym przytoczyć, pan burmistrz przytoczył kilka gmin, ja też kilka gmin przytoczę ościennych jakie stawki mają aktualnie. Gmina Garbatka Letnisko 18 zł aktualnie od osoby, gmina Jedlnia Letnisko 14 zł od osoby i gmina Pionki 16 zł od osoby, prawda, to są już po podwyżkach, bo były wprowadzane w tym roku lub rok obowiązuje. Od razu powiem, że 23 zł to wg mnie jest nie do przyjęcia. Nie możemy, nie możemy mieszkańcom zafundować siedmio, siedmiozłotowej, siedmiozłotowej podwyżki. Ja uważam, że powinniśmy, bo… Panie kierowniku, jeszcze chciałbym zadać pytanie jaki jest procent, że ten system jest po prostu, musimy dokładać do tego systemu, jaki to jest procent braku mieszkańców zgłoszonych i jaki to jest procent niesegregowania śmieci? Jak panu się wydaje?

Grzegorz Abramowicz próbował przekonać radnego Maślanka, że nie są to elementy, które powinno się łączyć, a poza tym nie ma już dobrowolności w wyborze segregowania lub niesegregowania odpadów przez mieszkańców.

To może ja wytłumaczę o co chodzi. Tutaj kolega Wąsik mówił o segregowaniu. 90 bodajże 9 procent mieszkańców zgłasza w deklaracji, że będzie segregowało – mówił radny Maślanek. Nowelizacja ustawy o odpadach komunalnych wprowadziła od 1 marca 2020 r. wymóg segregowania odpadów przez wszystkich. Nie ma już możliwości wyboru w deklaracji czy chcemy płacić za odpady segregowane czy zmieszane. Od marca wszyscy mamy obowiązek segregowania swoich śmieci na odpowiednie frakcje. – Są mieszkańcy, którzy w deklaracji nie segregują i którzy określają – twierdzi radny Maślanek, któremu najwyraźniej umknął fakt w zmianie obowiązków, na co uwagę zwrócili mu prawie wszyscy obecni na sali. – Wszyscy? Bo na pewno było, na pewno było, było na pewno. Teraz, i teraz, ja mówię o wspólnotach, o wiatach śmietnikowych. W każdej wiacie, czy to jest spółdzielnia Grzegorza, pana prezesa, wiaty śmietnikowe w wielorodzinnej zabudowie, którymi, którymi miasto administruje. Żadna wiata nie ma segregowanych do końca odpadów. Żadna wiata. Żebyśmy to sobie uzmysłowili, żadna. Ja bym, panie burmistrzu, może od tego trzeba by zacząć, że skontrolujemy przez 2 miesiące, 2 miesiące wiaty śmietnikowe i czy mamy możliwość naliczenia, po kontroli, gdzie udowodnimy korzystającym w danej wiacie, że nie segregują, mimo, że ustawa nakazuje i czy możemy nałożyć opłatę, opłatę za niesegregowanie?

Przewodniczący rady miasta powinien znać odpowiedzi na zadane przez siebie pytania, ponieważ radni w tym roku podejmowali uchwałę dot. zmiany regulaminu odbioru odpadów komunalnych z terenu miasta i wielokrotnie dyskutowali na te tematy. Grzegorz Abramowicz wyjaśnił, że wszyscy mamy świadomość tego, że nie każdy mieszkaniec segreguje swoje odpady i w każdej wiacie znajdują się źle posegregowane śmieci.

Podnieśmy od razu stawkę na 32 zł, bo nie oszukujmy się, do której wiaty nie wejdziemy, to wszystkich musimy obciążać wyższą stawką od razu – mówił kierownik wydziału komunalnego, a Grzegorz Wąsik dodał, że nie ma w mieście wiaty w której jest idealna segregacja. – Jedynie mieszkańców w domkach jednorodzinnych w ten sposób wyłapiemy. I w gminie Pionki jest tak, że jak podjeżdża operator po odbiór odpadów i śmieci nie są posegregowane lub są źle posegregowane, to je zostawia.

Burmistrz odpowiedział radnemu Maślankowi, że nie można stosować porównania w stawkach za odbiór odpadów w mieście Pionki w stosunku do gmin typowo wiejskich, gdzie nawet częstotliwość odbioru jest mniejsza. Poza tym w Pionkach większość zabudowań jest wielorodzinnych, gdzie śmieci trzeba odbierać częściej niż z domów jednorodzinnych, co również generuje wyższe koszty odbioru i transportu.

W mieście nie odbieramy komunalnych raz w miesiącu, czy jak u mnie, w Goździe papier odbierany jest raz na 2 miesiące – argumentował Robert Kowalczyk. – Nie odbieramy raz na pół roku gabarytów. Nie możemy porównywać się do wsi. My możemy zaproponować stawkę nawet i 10 zł, tylko powiemy, że będziemy śmieci odbierać raz na 3 miesiące. Zgadzacie się na to? No nie, żyjemy w mieście, mamy określone wiaty i niestety te wiaty po tygodniu są pełne. I jeżeli one są pełne, a my śmieci nie zabierzemy, to czy my byśmy chcieli segregować, czy wolimy nie segregować, to i tak śmieci w nich będą nieposegregowane. Musimy uczyć mieszkańców, choć możemy i karać – choć burmistrz zwolennikiem karania raczej nie jest, bo rozumie, że nie każdy umie prawidłowo posegregować swoje odpady. – Za chwilę się okaże, że za jedną osobę, 120 osób mieszkających w jej bloku zapłaci karę, a przecież nie o to nam chodzi.

Tak panie burmistrzu, ale do czego ja zmierzam, bo w tej chwili opłata za niesegregowanie jest tak naprawdę martwą taką opłatą, którą nikt nie egzekwuje – wyjaśniał Wojciech Maślanek. – Ja zmierzam do tego i chcę się podzielić moją opinią, że nic ubiegłoroczna podwyżka o 6 zł, tak naprawdę nie dała – a burmistrz odpowiedział, że dała, bo z kasy miasta trzeba mniej dopłacić do śmieci. – Nie dała, bo już mamy przecież pół miliona. Odbiorca podnosi automatycznie i tak naprawdę, to te nasze 16 zł również, również nie do końca nam system zabezpieczyło.

Kiedy radni poodejmowali uchwałę o wprowadzeniu stawki 16 zł/os za odbiór odpadów, wszyscy wiedzieli, że nie uda się zbilansować gospodarki, bo od stycznia 2020 r. znów wzrosną ceny na wysypiskach. Podwyżka miała jedynie zmniejszyć deficyt w gospodarce odpadami.

To jest takie gonienie królika i zawsze będziemy go gonić. Sami mówicie, że produkujemy coraz więcej śmieci, odpady drożeją – próbował przekonać radnego Grzegorz Abramowicz i wyliczył co wpływa na wciąż rosnące ceny odpadów: m.in. wzrost płacy minimalnej, wzrost opłaty marszałkowskiej czy nawet wzrost cen paliw. – System gospodarowania odpadami zrzuca na barki samorządów wszystko, a przez lata państwo nie jest w stanie zorganizować go odpowiednio żeby jak najmniej musiał zapłacić mieszkaniec. Ustawy są źle przygotowywane i już mówią, że znów pracują nad zmianą ustawy o utrzymaniu czystości w gminach i będzie zmniejszenie frakcji, bo wiedzą, że koszty stale rosną, a gminy nie mają na to wpływu. Z pięciu obowiązujących frakcji odpadów, rząd chce zmienić na trzy frakcje, być może będzie mniej segregacji (…). Nie chcecie stawki 23 zł, to uchwalcie 20 zł, ale to nie rozwiąże problemu, że do śmieci stale będziemy dopłacać i nie będzie za co zrobić chodników i wyremontować ulic, bo z czegoś trzeba te pieniądze zabrać.

Pan burmistrz na moje propozycje powiedział, że nie możemy, musimy przymknąć oko na pewne, na pewne rzeczy – kontynuował Wojciech Maślanek. – Ja jeszcze raz mówię, to co powiedział pan Wąsik, edukacja, kontrola i egzekwowanie bezwzględnej segregacji, bezwzględnej. Bezwzględnej segregacji, tak jak to mieszkańcy robią w domkach rodzinnych. To daje, to dałoby nam taki efekt, że kwoty obecnej 16 zł nie musielibyśmy zmieniać, a jeżeli, to kosmetyka o złotówkę, 2 zł najwięcej. Tak jak jest w ościennych gminach 18, 14 i 16. My nie fundujmy podwyżek, bo mieszkańców, tak drastycznych, jest nie stać na takie podwyżki.

Radna Wioletta Grzywacz zapytała o przetarg na odbiór odpadów komunalnych, który wygrała spółka ekoPionki.

Na jakiej podstawie została wyliczona kwota zabezpieczona przez miasto do przetargu na odbiór odpadów komunalnych? Bo to mnie bardzo interesuje na jakiej podstawie – dopytywała radna Grzywacz. – Bo była kwota przeznaczona na przetargu, która yyy którą tu miasto zaoferowało, na jakiej podstawie to było wyliczone, ponieważ zabrakło nam tej kwoty, jeśli dobrze pamiętam. Jaką kwotę musi miasto dołożyć do wybranej najtańszej oferty? Bo to też pewnie radnych zainteresuje i mieszkańców również. Od kiedy spółka ekoPionki ma odbierać te odpady zgodnie z podpisaną już umową, tak? Tak, że takich informacji chcielibyśmy się dowiedzieć.

Grzegorz Abramowicz odpowiedział, że spółka ekoPionki wygrała przetarg na odbiór odpadów, bo burmistrz miasta, dbając o interesy mieszkańców nie dopuścił do wysokich stawek jakie były oferowane przez firmy w sumie w trzech przetargach.

Dopiero w czwartym przetargu zostało to rozstrzygnięte. Między jedną, a drugą firmą, czyli spółką ekoPionki, a podmiotem zewnętrznym jest 700 tys. zł różnicy na korzyść dla mieszkańców. W jaki sposób została wyliczona kwota do przetargu? W prosty, ma pani ilość mieszkańców 13.434 czy ewentualnie 13,5 tys. razy obowiązująca stawka za odbiór i tylko tym pani dysponuje, i tylko to można wykazać w budżecie. To jest bardzo proste.

Ile miasto, jeszcze raz powtórzę moje pytanie – kontynuowała radna Grzywacz. – Jaką kwotę miasto musi dołożyć do tej najtańszej oferty, tak? Ile musimy dołożyć? – a burmistrz odpowiedział, że już miasto dołożyło ponad 500 tys. zł, bo gospodarka w naszym mieście nie jest zbilansowana. – Ale do tej kwoty, do tej oferty, którą ekoPionki wygrało, tak? Bo teraz umowa jest podpisana na 2 lata, tak? No właśnie, to jaką kwotę?

Nikt nie wie jakie będą obowiązywały stawki za odpady na składowiskach po nowym roku i trudno odpowiedzieć na pytanie radnej ile miasto będzie musiało dołożyć do obioru. Skoro wygrała najtańsza oferta, to wniosek jest prostu – mniej dołoży niż gdyby wybrało droższą usługę oferowaną przez firmę zewnętrzną.

Mamy w umowie zawarta klauzulę, bo stawki mogą ulegać zmianie, są niezależne na składowiskach od tego, który odbiera odpady. Każdy podmiot, który wygrałby przetarg na pewno skorzystałby z tej klauzuli zawartej w umowie – wyjaśniał kierownik wydziału gospodarki komunalnej. – Podmiot tego nie przetwarza, tylko odwozi do instalacji.

Radna dopytywała jeszcze o rozwiązanie problemu z odbiorem odpadów zielonych, bo zdarzyło się, że wstrzymano odbiór. Przyczyną wstrzymania odbioru frakcji zielonej był zapełniony kompostownik w Radomiu i ekoPionki musiało znaleźć innego odbiorcę – miasto Otwock. Wywóz odpadów zielonych jest więc droższy niż do tej pory z uwagi na odległość. Pojawił się pomysł, aby miasto Pionki wybudowało własny kompostownik, ale koszty budowy i warunki jest umiejscowienia raczej są nie do udźwignięcia przez miasto. Właściwy kompostownik, spełniający  wymogi, to nie dziura w ziemi gdzieś na terenie Pronitu, a cała instalacja do przetwarzania bioodpadów z których można otrzymać wartościowy kompost. Radna Grzywacz zaproponowała, by zaproponować mieszkańcom większą bonifikatę za odpady dla tych, którzy będą mieli własne kompostowniki.

Może by ich zachęcić obniżką ceny, bo tu jest tylko 1 zł, tak? – mówiła radna, a Grzegorz Abramowicz, że nie jest to obniżka 1 zł za posiadanie kompostownika, tylko 1 zł od osoby zamieszkującej nieruchomość. – Ja mam propozycję żeby ewentualnie zwiększyć, zwiększyć po prostu tą, tą bonifikatę dla tych mieszkańców, którzy mają kompostownik jednak – kontynuowała radna. – Ze złotówki, np. na 2 zł.

Tę bonifikatę można oczywiście zwiększyć by zachęcić mieszkańców do kompostowania, ale to nadal nie zmieni faktu, że wywóz frakcji zielonej będzie drogi z uwagi na to, że odpady zielone trzeba wozić do Otwocka. Piotr Nowak wyjaśnił również, że odpady zielone, to nie tylko te odbierane od mieszkańców, ale także odpady z terenów miejskich, które też trzeba wywieźć i zutylizować oraz ponieść tego koszty.

Dyskusja na temat stawki za odbiór odpadów trwała bardzo długo i argumentowano, że bez względu na jej wysokość i tak za wszystko zapłacą mieszkańcy, jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio z kasy miasta, co wiąże się z ograniczeniem wydatków np. na inwestycje w drogi i chodniki, poprawę oświetlenia itd. System trzeba uszczelnić by w nieskończoność do niego nie dopłacać i żeby spowodować aby każdy mieszkaniec płacił za siebie.

Po wyczerpującej wymianie zdań padły trzy propozycje wysokości stawki: 23 zł zgodnie z wyliczeniami przedstawionymi na podstawie właściwych szacunków, 21 zł zaproponowane przez radnego Pacana, który zaokrąglił liczbę mieszkańców do 14 tys. oraz 20 zł zaproponowane przez Wojciecha Maślanka, który uważa, że podwyżka 4 zł jest wystarczająca. Radni przystąpili do głosowania wysokości stawki. Za przyjęciem 20 zł od osoby głosował tylko radny Maślanek, za stawką 21 zł zagłosowali radni: Pacan, Szałabaj i Nowak.

Pan Stanisław przyjął w wyliczeniach liczbę 14 tys. mieszkańców i myślę, że moją rolą, rolą kolegi Wąsika i pana burmistrza jest odszukanie tych brakujących osób w systemie – mówił Piotr Nowak. – Mam też nadzieję, że mieszkańcy zwiększą swoją świadomość ekologiczną i będzie więcej tych odpadów segregowanych i niższa opłata, bo to jest coś za coś.

Jeśli stawka 21 zł zostanie przyjęta przez radnych, to wszyscy musimy zdawać sobie sprawę, że i tak jest to stawka zaniżona w stosunku do wyliczeń – głos zabrał radny Wąsik. – System musi być uszczelniony i muszą odnaleźć się te osoby, które mieszkają, korzystają z tego systemu, a nie płacą ani złotówki.

Piotr Nowak wyjaśnił, że koszty gospodarowania odpadami to nie tylko odbiór odpadów z wiat od mieszkańców, ale także odbiór odpadów z koszy ulicznych, uprzątnięcia dzikich wysypisk, utrzymanie PSZOK itd. zgodnie z tym, co stanowi ustawa o systemie odpadów i cały system musi utrzymywać się z opłat od mieszkańców. Nowa stawka opłat, jeśli radni podejmą ją na sesji, wejdzie w życie od 1 stycznia 2020 r., a już wiadomo, że chociażby płaca minimalna będzie większa, co znowu spowoduje wzrost cen na składowiskach i koszty transportu.

Mamy 3 miesiące na uszczelnienie systemu – mówił Wojciech Maślanek. – Myślę, panie burmistrzu, że mieszkańcy staną sami na wysokości zadania i 20 zł od 1 stycznia to jest wystarczająca podwyżka. I sami się zgłoszą – a Robert Kowalczyk zażartował, że nawet ustawi się przed urzędem kolejka osób, które nie są wykazywane w deklaracjach.

Przewodniczący komisji poprosił o przygotowanie autopoprawki zgodnie z wyborem stawki opłaty, ale burmistrz stwierdził, że na sesję przygotuje projekt uchwały ze stawką zaproponowaną przez radnych, a projekt uchwały z metodą pobierania opłaty za odpady wg stanu zużycia wody po prostu wycofa.

Dyskusja na komisji nie kończy debaty w tym temacie, bo w piątek na sesji radni nadal będą rozmawiali o śmieciach i argumentowali swoje decyzje.

Przeczytaj również

Komentarze