Zawodnik: stać mnie na to żeby kupić łopatę. Po co góra na cmentarzu?

Zawodnik: stać mnie na to żeby kupić łopatę. Po co góra na cmentarzu?

Cmentarz komunalny powstaje… właściwie od początku kadencji. W tej chwili trwają intensywne prace związane z nawożeniem ziemi na wysokość ok. 3 m. Tylko po co? Belowski udowadnia, że radni zostali wprowadzeni w błąd, a Zawodnik chce kupić łopatę i iść z Tomaszem Łyżwą na cmentarz żeby radny wykopał dołek i przekonał się, że wody gruntowe tam są.

Rada miasta podjęła decyzję o tym, że w Pionkach trzeba wybudować cmentarz.

Wkradło się pewne przekłamanie, które nazywam kłamstwem – mówi na temat budowy cmentarza Zbigniew Belowski. – Cmentarz jest położony na nierównym terenie (…). Burmistrz i wiceburmistrz powtarzali często, że przeprowadzono badania geodezyjne związane z pokładami wody.

Budowana obecnie jedna z części cmentarza komunalnego znajduje się na równym terenie. W maju na sesji rady Belowski mówił, że każdy myśląc o cmentarzu wyobrażał sobie wyrównany teren z miejscami na pochówki, a w naszym mieście cmentarz komunalny będzie górował nad parafialnym o 3 m.

To mnie zafrapowało bardzo, że badania wykazały rzecz, którą można nazwać anomalią, a mianowicie na terenie opuszczonym (w dole) wbrew logice, woda znajduje się głęboko, natomiast na terenie podwyższonym woda znajduje się pod samą powierzchnią. Jakie to ma konsekwencje? Ano takie, że była rozmowa publiczna na ten temat, że tam gdzie jest górka trzeba jeszcze dosypać ziemi. To jest wszystko nagrane. I rozpoczęto prace ponieważ zostaliśmy utwierdzeni w takim przekonaniu, zaczął powstawać projekt i wszyscy mieli to, że tak powiem z tyłu za uszami, w głowie. Co się okazuje? W tej chwili został przekopany kanał, który jest kanałem ściekowym. Jest zaprojektowany mur oporowy (przyp. red. kolor czerwony) do którego trzeba nasypać piachu. Pytam się po co? Tysiące, a może i więcej metrów sześciennych piachu, który miał być rzekomo sypany na górce, bo tam woda podobno była pod spodem zaraz, a tu gdzie jest nisko było wszystko dobrze. W tej chwili cały zabieg i tutaj właśnie zostaliśmy wprowadzeni w błąd, wręcz oszukani, idzie w tym kierunku żeby wybudować mur oporowy, który rzekomo, jak to jest w dokumentach, wyrówna poziom istniejącego cmentarza z poziomem cmentarza nowego. Bzdura.

To jest bzdura co pan mówi – wtrącił Zawodnik.

Nie ma wody w kanale

Kiedy wykopano kanał (deszczowy), a byłem tam specjalnie, na głębokość co najmniej 1,5 m, a może nawet 2 m na tej górce (przyp. red. kanał został wykopany tam, gdzie rzekomo pod samą powierzchnią znajdują się wody gruntowe), nie pojawiła się żadna woda. No nie wiem, może lato suche? W tej chwili oczekuje się od nas pieniędzy na to żeby postawić mur oporowy, zrobić podjazdy i w dużej części pozostałą część zasypać ziemią i piachem. Tak jest w projekcie. Rury kanalizacyjne, które tam idą i wystające studzienki na 3 m w górę, pytam po co? Po co to podnoszenie terenu? Tylko z jednego powodu – przygotowanie miejsca do realizacji projektu cmentarza w całości, który jest projektem absurdalnym moim zdaniem, nikomu niepotrzebnym, a tylko skarbonką do wydania pieniędzy (…). Rozmawiałem tam z pracownikami, oni się w tej chwili zastanawiają skąd tu wziąć dużo ziemi żeby ją tam nawieźć.

Zbigniew Belowski jeszcze raz powiedział, że najlepszym wyjściem byłoby wyrównanie terenu, wybudowanie kwater i tyle. Nikomu nie jest potrzebny do tego mur oporowy.

Inżynier budownictwa lądowego

Teraz ja, jako inżynier. Jestem inżynierem budownictwa lądowego. Magister inżynier budownictwa lądowego, mechanika stosowana, teoria budowy, Politechnika Krakowska, rok 83 – powiedział Zawodnik i zaczął wyjaśniać: – Ja rozumiem, że pan przewodniczący ma tezy, które głosi od roku konsekwentnie dotyczące tego, że ja chcę państwa oszukiwać. Więc proszę pana, jeżeli pan sobie tego życzy, to tutaj są media, ja panu otworzę ten projekt i panu udowodnię, że pan nie umie czytać jaki jest poziom wód gruntowych w tym miejscu, gdzie musi być nasypana ziemia ponad 1,5 m.

Przewodniczący powtórzył, że od początku radni słyszeli o tym, że wody gruntowe płytko są nie w miejscu gdzie powstanie mur oporowy i zostanie nasypana ziemia, ale właśnie na górce.

Krótka pamięć?

Proszę sprawdzić, nagrania są, niech pan przede wszystkim spojrzy w wyniki badać geologicznych oraz projekt, bo po co konfabulacje robić – upierał się Zawodnik. No właśnie po co? Wystarczy cofnąć się w czasie do XII sesji rady miasta, która odbyła się 22 września 2015 r. Przedstawiając sprawozdanie z prac pomiędzy sesjami Romuald Zawodnik mówił: „Tu gdzie jest górka okazało się, że wody gruntowe są bardzo płytko, zaledwie na głębokości 1,2 m. Tam gdzie jest dołek, wody praktycznie nie ma. Ta sytuacja zmusza nas do rozważenia takiej koncepcji: albo znajdziemy inne miejsce pod budowę cmentarza komunalnego, co jest rzeczą trudną, albo też będziemy rozważać, w tej chwili szybko zbieramy szacunkowe koszty jakie byłyby związane z nadsypaniem 2 m gruntu po to żeby tzw. piwnice grzebalne mogłyby być umieszczone powyżej powierzchni wód gruntowych”.

Dziennikarze mają gotowe artykuły o sesji... przed sesją

Ja rozumiem, że po to tylko żeby to medium, które pan czyta mogło, bo już ma tam pewnie artykuł przygotowany, pokazać pana wypowiedź (przyp. red. chyba chodziło o Ripostę, bo burmistrz patrzył prosto w nasza kamerę i poza tym strasznie nas nie lubi, a przewodniczący rady jeszcze powiedział, że po naszym artykule o rondzie dzwonili do niego różni ludzie żeby zapytać po co takie wielkie rondo w tak małym miasteczku. Przeszkadzamy obecnemu burmistrzowi, ale taka nasza zasada od samego początku istnienia gazety: lepiej wejść komuś w drogę niż w …) Romuald Zawodnik w swojej nienawiści do Riposty zapędza się już tak daleko, że zaczyna twierdzić iż zanim radni cokolwiek powiedzą na sesji, to mamy już gotowy artykuł z ich wypowiedzią. Ba, nawet pewnie mamy już napisaną odpowiedź burmistrza na słowa przewodniczącego. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze ustanowione zostanie prawo lokalne zakazujące czytania Riposty. No trudno, przyzwyczailiśmy się do tego, że burmistrz lubi nas pomawiać, biegać na policję i oczekiwać, że policjanci zaczną nas śledzić.

Kontynuując swoją wypowiedź Zawodnik powiedział, że na górce prawdopodobnie są pokłady gliny. Skoro były robione badania geologiczne to raczej ten fakt stwierdzono, ale wg. burmistrza – to tylko prawdopodobieństwo wystąpienia.

Pokłady gliny powodują, że na wzniesieniach woda gruntowa jest płycej niż w dołkach. Teraz ten teren jak odsłonięto, to widać jakie jest ukształtowanie tego terenu. Ani ja, ani pan, jak tutaj rósł las, to nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Natomiast jeżeli pan oglądał i powołuje się na dokumentację, to jeszcze raz chcę wyraźnie powiedzieć, jak pan nie wierzy, to ja ją przyniosę i pan zobaczy, że tutaj (przyp. red. w miejscu muru oporowego) poziom wód gruntowych jest 1,5 m. I dlatego w tym miejscu trzeba nadsypać te 1,5 m czy więcej po to, żeby można było chować tam ludzi.

Podobno, bo stara studnia na cmentarzu w pobliżu Górki Partyzantów nie jest już czynna, a była w niej woda zaledwie metr od powierzchni gruntu. Obok studni są stare groby i nie było przeszkód aby grzebać tam zmarłych. Dlaczego? Burmistrz rozkłada ręce i sugeruje, że nikt właściwie tego nie pilnował.

Cmentarz komunalny składa się z trzech części. Miasto otrzymało zezwolenie tylko na dwie części, bo ostatnia jest zbyt blisko położona ujęcia wody przy ul. Leśnej. Do cmentarza komunalnego powinien przynależeć parking, ale go nie ma i nie będzie póki co, a może nawet wcale go nie będzie, bo nie ma drogi, części tzw. osi północ-południe. Cmentarz komunalny, a właściwie miasto będzie musiało korzystać z parkingu należącego do cmentarza parafialnego.

Mamy zgodę parafii aby ich parking obsługiwał cmentarz komunalny – mówił Zawodnik. – Na granicy między jednym cmentarzem, a drugim, zgodnie z porozumieniem z parafią, nie będzie ogrodzenia – ogrodzenia nie będzie, będzie mur… oporowy. – Tutaj jest jedna rzecz, której pani burmistrz nie zauważyła i musieliśmy sprostować, mury oporowe nie stanowią granic cmentarza komunalnego, one służą tak naprawdę zgromadzeniu pryzmy ziemi żeby wynieść poziom (…). Mury oporowe stanowią element kolumbariów.

Dwupoziomowa kaplica

Radni dowiedzieli się, że w przestrzeni, gdzie nie stykają się na rogu mury oporowe jest zaprojektowana kaplica, która na razie nie będzie budowana.

Dwupoziomowa. Poziom posadzka zrównuje się z poziomem cmentarza komunalnego, po to żeby tam w piwnicy stworzyć kryptę, kostnicę, po to żeby przechowywać tam zwłoki. Ponieważ w dokumentacji dotyczącej tej kaplicy były fragmenty murów oporowych i dlatego prawda jest, że moi pracownicy z wydziału inwestycji licząc do przetargu mury oporowe, policzyli tylko te fragmenty murów (które nie były częścią fundamentów kaplicy – stąd dodatkowe ponad 600 tys. zł na budowę murów) i dlatego zwracamy się o dodatkowe środki żeby dobudować te mury oporowe i również po to, żeby można było wybudować kolumbaria. Nikt nikogo nie oszukiwał, ani nie oszukuje.

Ziemi trzeba nadsypać nie dlatego, że tam ma powstać kaplica, ale dlatego, że 1,5 m pod powierzchnią już znajduje się woda. Ta sama, której nie było 3 lata temu.

A o wodzie wiemy od 2,5 roku, kiedy przystąpiliśmy do koncepcji cmentarza – wyjaśniał Zawodnik. – W projekcie uchwały jest 100 tys. zł po stronie dochodów i 80 tys. zł przychodów ze sprzedaży miejsc oraz 20 tys. to jest obsługa administracyjna cmentarza, którą realizował będzie ekoPionki. Wszystkie dochody ze sprzedaży miejsc na cmentarzu są dochodami gminy, nie ekoPionki. Także my będziemy co roku płacić prowizję za administrowanie cmentarzem. Pokażę katalogi jak będą wyglądały groby, ponieważ na 1 września chcielibyśmy uzyskać zgodę na rozpoczęcie pochówków (…). I to cała prawda. Jeżeli ktoś kogoś oszukuje, to nie wiem kto kogo.

Nie mam cienia wątpliwości, że informacja pierwotna, która dotarła do rady miasta kilka lat temu, dotycząca poziomów geodezyjnych, była jednoznaczna – powiedział Zbigniew Belowski. – Nadsypać trzeba górkę. I to jest sprawa co do której mam bardzo poważne zastrzeżenia, już abstrahując od tego, że uważam, że to jest mocno przesadzone. Proszę sobie zdać sprawę, że jest pewna kolejność zdarzeń. Najpierw jest informacja czy zapytanie czy budujemy cmentarz? Odpowiedź: tak. Zaczynamy robić badania. Informacja druga bardzo ważna, wiążąca, która do nas dotarła, to jest taka, że wyjątkowo niekorzystna sytuacja, bo tam gdzie jest górka jest woda, a tam gdzie jest dołek nie ma problemu. Druga informacja, którą przekazał pan, potem powtarzała pani wiceburmistrz. To jest informacja, która stanowi clou sprawy.

Rozpoczęła się dyskusja na temat tego, że przecież jest gotowa koncepcja cmentarza. Część radnych twierdzi stanowczo od kilku już miesięcy, że nikomu burmistrz koncepcji nie pokazywał. Radna Śmietanka mówi, że to nie prawda, że wszyscy widzieli, a burmistrz dodaje, że koncepcja jest na stronach internetowych.

Clou sprawy to informacja, że górkę trzeba dosypać, a dołek jest ok. Tu jest zgrzyt, tu jest nieporozumienie bądź świadoma działalność, nie wiem tego dzisiaj, że nie ma potrzeby dosypywania ziemi, którą dosypuje się dzisiaj – wyjaśniał ciągle Belowski.

Burmistrz nie wie w którym miejscu jest woda

Pójdę i przyniosę koncepcję, bo pan dzisiaj odkrywa Amerykę. Chcę panu udowodnić, że po pierwsze, pan w koncepcji widział gdzie trzeba nadsypać, a gdzie nie trzeba nadsypać 2 i pól roku temu, to jest raz – pokrzykiwał zdenerwowany burmistrz machając dość energicznie ręką. – Jakby pan zajrzał w dokumentację, a nie filozofował dzisiaj na sformułowaniu, które otrzymałem na etapie badań, że w jakimś miejscu stwierdzono, nie wszędzie być może, że taka jest sytuacja. Pan z tego robi jakąś filozofię (…). Pamiętam co powiedziałem, ponieważ kiedy przystąpiono do badań dostałem taką informację, że znaleziono, co jest dziwne, na górce nie wiem w którym miejscu, znaleziono płycej wodę niż w dołku, nie wiem w którym dołku. Taką informację dostałem i taką przekazałem.

Jak zachowuje się burmistrz na sesji?

Atmosfera na sali była już bardzo napięta i burmistrz próbował złośliwymi słowami dogryzać przewodniczącemu, co ten skwitował krótko:

Zachowuje się pan jak dzieciak. Jak gówniarz, bo to już jest skandal. Proszę mi nie imputować rzeczy, które mnie nie dotyczą. Jeżeli ma pan problemy tego typu, to jest to pańska sprawa. Nie robię nic pod publiczkę, wytykam tylko sposób w który pan próbuje manewrować radnymi.

Burmistrz chciał udowodnić Belowskiemu, że kłamie i zażądał przerwy żeby w internecie szukać od kiedy opublikowana została koncepcja cmentarza.

Zachęcanie radnych do komunikacji internetowej pomiędzy burmistrzem i rada, to jest lekka przesada – zripostował przewodniczący.

Radny odkrywa Amerykę przed kamerami

Radny Tomasz Łyżwa nie jest inżynierem budownictwa, ale inżynierem gospodarki przestrzennej i pewne pytania miał do burmistrza. Dzięki wymianie zdań wszyscy dowiedzieli się, że różnica poziomów pomiędzy cmentarzami wynosić będzie ponad 2,5 m. Radny chciał wiedzieć dlaczego w odległości raptem 3 m w jednym miejscu można chować zmarłych, a w drugim już trzeba usypywać ziemi żeby móc chować, ale na to pytanie odpowiedzi nie uzyskał. Z części cmentarza parafialnego na komunalny będzie można dostać się pokonując schody.

Zawodnik mocno zdenerwował się na radnego mówiąc, że mógł takie informacje zdobyć przed sesją, a nie teraz pytać. Zdaniem burmistrza o to chodzi radnym żeby pokazać się w mediach, a właściwie „przed kamerami odkrywać Amerykę”.

Radny Wojciech Banaś opowiadał radnym, że kiedy chciał kopać studnię, to dowiedział się wtedy, że wody gruntowe płyną w poziomie i pionie (?). Był zdziwiony, że wody gruntowe w jednym miejscu na niewielkiej przestrzeni są na poziomie X, a kilka metrów dalej na poziomie -3X. Dziwi zdziwienie radnego, bo na temat wód podziemnych wiedzą sporo uczniowie kl. VI szkoły podstawowej.

Zakup łopaty

Byłem na cmentarzu kiedy już był wykopany ten rów na kanał deszczowy i żadnej wody nie widziałem – mówił radny Łyżwa. – Albo te badania są jakieś, albo coś jest nie tak.

Ponieważ jeszcze przez jakiś czas będę miał to wynagrodzenie jakie mam, to stać mnie na to żeby kupić łopatę i zapraszam pana, w tym miejscu gdzie ma pan wątpliwości, 1,5 m to nie jest tak dużo, ja panu pomogę i wykopiemy ten dołek – zaproponował Zawodnik.

Radna Śmietanka poprosiła żeby przewodniczący jej nie dyskryminował, bo chciała opowiedzieć o cmentarzu, ale pierwszy o zabranie głosu poprosił radny Maślanek i to jemu Belowski oddał głos:

Trzy, cztery miesiące temu, kiedy wypłynął ten super projekt wirtualnego na razie cmentarza, zapewniał nas burmistrz, że 2 mln zł środków i będą pochówki od marcu. Jaki mamy efekt? Powiedziałem 3 miesiące temu, że to jest identyczna inwestycja jak pawilon na stadionie. Co powiedziałem? Że do końca kadencji będziecie co najmniej 5 razy dokładali na tę inwestycję, bo coś wypłynie, bo wrzutki kolejne. I już dwukrotnie dokładamy. Tony ziemi zawierającej inne nieczystości i takie podłoże mamy udostępniać później rodzinom zmarłych. Czy burmistrz posiada w tej chwili i od jakiej instytucji pismo czy decyzję, która pozwoli miastu na grzebanie zmarłych od 1 września? Podejrzewam, że nie ma takiej decyzji i to są w tej chwili wizje pana burmistrza, ale zapewniam, że do końca naszej kadencji żaden pochówek na tym cmentarzu komunalnym nie odbędzie się.

Niech pan poczeka do września. Chyba dobrze się pan czuje i nie spieszy się tam? – odpowiedział radnemu Zawodnik.

Projekt nie będzie realizowany w ciągu jednego roku – wtrąciła radna Śmietanka. – Możemy go realizować przez 15 lat. Po raz kolejny zauważam, że przychodzicie nieprzygotowani na sesje. Nie oglądacie projektów, a wypowiadacie się na temat tego cmentarza. Ja ten projekt widziałam wielokrotnie, prosiłam o wytłumaczenie. Rozmawialiśmy wielokrotnie na temat wyglądu tego cmentarza, czemu mają służyć mury oporowe. Nijak się ma to z tym co narysował pan przewodniczący z tym co narysował pan burmistrz. Dosyć mam. Ja wiem o co chodzi, bo znam ten projekt i ja czytam projekty, a wy nie.

Pani radna Śmietanka, proszę się do nas nie zwracać jak do swoich uczniów – odpowiedział Zbigniew Belowski. – Dlatego, że używanie określenie, że ktoś przyszedł lub nie przyszedł przygotowany, nie jest adekwatne. Pani po prostu nadal mnie nie rozumie i nie mam na to wpływu.

Pan burmistrz próbuje nas tu ośmieszyć, pani Ela robi to samo. Jeśli byśmy nie znali projektu, to byśmy nie wiedzieli o czym mówimy – głos zabrał ponownie radny Łyżwa, co nie spodobało się radnemu Myśliwcowi, który twierdził, że radny nie podniósł ręki, więc nie może zabrać głosu, ale to przewodniczący prowadzi obrady i wyraził zgodę na wypowiedź radnego Łyżwy. – Pan przewodniczący i ja wiemy gdzie są mury oporowe, pochylnie, tylko nas zastanawiają inne rzeczy. Panie burmistrzu, jak był budowany pawilon sportowy i mówiłem panu o oknach uchylnych, to pan się też ze mnie śmiał, mówił, że spokojnie, będzie system wentylacji, nawiewów i wszystko zda egzamin i co się okazało? Ten się śmieje, co się śmieje ostatni panie burmistrzu. Niwelacja terenu 1 mln. Fajna cena za nawiezienie ziemi. Tylko żeby to było potrzebne, bo jak się okaże, że tam nie ma wody, to nawieziemy tylko tam pieniądze.

Prokuratura wyjaśni

To niech pan do prokuratury zgłosi – odpowiedział Zawodnik.

Ja chętnie pójdę z tą łopatą i poszukam tych wód gruntowych – kontynuował Łyżwa. – Bardzo proszę jak pan znajdzie chwilę czasu i chętnie obejrzę wyniki tych badań geologicznych, bo po prostu dla mnie jest to bardzo dziwne.

Panie radny po pierwsze, ja nie jestem geologiem, pani burmistrz też nie – głos zabrał Zawodnik. – Opieramy się na dokumentach w które pan ma wgląd w nie, jeżeli dziennikarze chcą, to również, bo jest to informacja jawna. Jeżeli pan kwestionuje wyniki badań, to proszę do prokuratury, bo nikt kosztów nie ponosi dlatego tylko, że ktoś okłamuje i złe wyniki badań przedstawia. Proszę uprzejmie, po co ma się pan fatygować, do prokuratury i kto badania przeprowadził, kto wyniki podał, sprawa będzie jasna. Kto wprowadził w błąd nie tylko państwa, ale i mnie. Proszę uprzejmie. To jest raz. Dwa. Uprzejmie wypraszam sobie, państwo wkładają mi w usta słowa czy sformułowania, które trudno udowodnić po pana stronie czy mojej. Ja sobie wypraszam. Ja jak zobaczyłem, że okna są nieuchylne, bo je zobaczyłem pierwszy raz, to zgłaszałem, że powinny być uchylne. Dlatego dwa są uchylne nie na pana wniosek i prośbę tylko mój. Tylko mój. Ja przekazywałem informacje projektanta, projektanta którego obowiązkiem jest właściwie zaprojektować na walory użytkowe. Projektant twierdził, że tak się projektuje dzisiaj ponieważ tam jest wentylacja. Jeżeli ma pan wątpliwości, to do prokuratury. Dokument dostanie pan jutro kserokopie jeżeli chce pan o badania geologiczne i do prokuratury. Nie mnie, nie pana, tylko tego który się podpisał pod tym dokumentem, proste? I proszę mi nie wmawiać takich głupot tutaj. Do prokuratury i zbada.

Zbigniew Belowski powiedział, że takie dokumenty powinni otrzymać już dawno.

Jutro! O której pan chce? – znów pokrzykiwał Zawodnik.

Radna Ewa Figurska już niemal tradycyjnie na tym posiedzeniu rady po raz kolejny złożyła wniosek formalny o zakończenie dyskusji.

Skończyć dyskusję i przestać wysłuchiwać opinii budowniczych radnych. Jak my tu mamy w zasadzie pracować jak nie jesteśmy geologami i im mamy nie wierzyć, projektantowi mamy nie wierzyć, więc jak my mamy tu pracować? Który jest z was geologiem? Jeżeli mamy opinię i mamy dzisiaj brać łopatę i iść kopać, i sprawdzać czy ten geolog rzeczywiście wydał prawidłową opinię i dobrze zbadał, no to jak ja mam pracować? Ja się na tej geologii nie znam nic, ja muszę po prostu wierzyć tym badaniom, tym projektantom, bo nie mam innego wyjścia.

Radni Myśliwiec, Banaś, Pająk, Kęska, Kustra, Sokołowski, Śmietanka, Maj i Figurska przegłosowali kolejne 626 tys. zł na budowę cmentarza. Na chwilę obecną cmentarz komunalny w części inwestycyjnej będzie kosztował 2 570 158,64 zł.

Z przykrością muszę stwierdzić, że nie mogę dotrzeć do niektórych ze swoją informacją na której opierałem się podejmując takie, a nie inne decyzje – powiedział Belowski w oświadczeniu po głosowaniu. – Być może pan burmistrz został wprowadzony w błąd, ale informacja zasadnicza co do kwestii geodezyjnej z pana ust padła taka o jakiej mówiłem tutaj wcześniej. Na niej się opierałem i jeżeli ona była nieprawdziwa, to nieprawdziwe były jej następstwa. Po raz kolejny w dniu dzisiejszym usłyszeliśmy informację, bardzo jednoznaczną, że znowu pracownicy czegoś nie policzyli. Dzisiaj się to powtarzało kilkukrotnie, a ja nie będę rozliczał pracowników urzędu miasta, bo nie od tego jestem. Nota bene zebrałem już kiedyś od pana burę za to, że mam czelność zapytać pracowników o to czy o tamto, w związku z tym zaniechałem i próbuję się dowiedzieć drogą oficjalną, ale ona jest mało skuteczna.

Wojciech Maślanek powiedział, że jest przerażony faktem iż w chwili obecnej miasto posiada już blisko 9 mln zł deficytu, a to dopiero półrocze i strach pomyśleć co jeszcze wydarzy się do końca kadencji.

Za ten stan rzeczy odpowiada pan Zawodnik wraz z pionkowskim PSL i z radnymi, którzy z nim współpracują. My następcom zostawimy zrujnowane miasto. Miejcie świadomość, że następca będzie miał trudny orzech do zgryzienia.

Przeczytaj również

Komentarze