Sztywny komitet w radzie

Sztywny komitet w radzie

Grupa radnych, głosująca zazwyczaj przeciwko wszystkiemu na czym zależy władzom miasta, niewątpliwie ma się dobrze. Na ostatniej sesji oddawali głosy jednomyślnie, by wspólnie wspierać się w dalszej walce przeciwko pomysłom włodarza miasta.

Nie każdemu podobają się propozycje burmistrza składane w formie projektów uchwał. Można spierać się na argumenty i wyrażać własne zdanie, bo przecież nie ma ludzi nieomylnych, a podczas dyskusji można wspólnie dojść do porozumienia. Czasem merytoryczna dyskusja doprowadza do wycofania chociażby podwyżki opłat za odpady komunalne, jak to miało miejsce podczas ostatniego posiedzenia rady miasta.

Kiedy Robert Kowalczyk przedłożył radnym projekt w sprawie zmian w uchwale budżetowej dot. poręczenia kredytu jaki spółka PWKC chce zaciągnąć w banku, by móc zapłacić za emisję CO2, dyskutowano nad kondycją finansową spółki i roztrząsano wzrosty cen tejże emisji, by udowodnić, że zarząd i rada nadzorcza nie przewidzieli drastycznej podwyżki na giełdach na których odbywa się handel emisjami. Pod koniec zeszłego roku nawet doradcy premiera RP nie spodziewali się takich cen, ale radny Wojciech Maślanek wyrażał swoje zdziwienie, że przedstawiciele PWKC nie zaplanowali w swoim budżecie wydatków na zakup emisji. Zaplanowali, jednak na zdecydowanie niższym poziomie, bo nikt nie przypuszczał, że emisje podrożeją kilkukrotnie. Konieczność wykupu ciąży nad spółką i zmuszona jest zaciągnąć kredyt by uregulować opłaty. Jeśli tego nie zrobi – zapłaci podwójnie, bo kary finansowe nie ominą jej tylko dlatego, że rada miasta nie chce podjąć uchwały w sprawie poręczenia. Skutkiem braku możliwości sfinansowania zakupu certyfikatów byłyby drastyczne podwyżki cen za ogrzewanie dla mieszkańców Pionek, więc lepiej zabezpieczyć się przed taką ostatecznością. Jednak grupa radnych, posługując się nieprawdziwymi danymi (co udowodniono na ostatniej sesji), usilnie przeciwstawiała się zasadności poręczenia powołując się na rzekome straty finansowe jakie generuje spółka (wyniki finansowe mówią o zyskach). Widocznie lepiej nie gwarantować wiarygodności spółki miejskiej i dopuścić do wielomilowych kar, które w konsekwencji i tak spadną na mieszkańców, a może nawet doprowadzą do upadku miejskiej spółki.

I choć można nie zgadzać się z polityką finansową burmistrza miasta, można być przeciwnikiem jego pomysłów, to jednak warto spojrzeć odrobinę szerzej i spróbować dostrzec konsekwencje buntu przeciwko wszystkiemu. Radny Maślanek właściwie nieustannie wyjaśnia, że każdy radny głosuje zgodnie ze swoim sumieniem. Nikt tego prawa radnym nie odbiera, ale od przedstawicieli mieszkańców w radzie Pionkowianie wymagają przede wszystkim dbałości o ich interesy, w tym zrobienie wszystkiego, co mogłoby zniwelować wydatki z domowych budżetów.

„Sztywna czwórka” radnych (Abramowicz, Grzywacz, Maślanek i Wierzycka) zagłosowała jednak przeciwko poręczeniu w wysokości 1 mln zł dla spółki PWKC w celu zaciągnięcia kredytu na kwotę 4 mln zł. Spółka musi zapłacić za emisję ok. 11 mln zł.

Podczas głosowania nad studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego dla całego miasta głosowali za przyjęciem uwag, które w konsekwencji spowodowałyby brak możliwości podjęcia uchwały w tej sprawie, a tym samym zablokowania możliwości rozwoju miasta. To także głosy przeciwko oczekiwaniom mieszkańców i przedsiębiorców działających na naszym terenie, którzy od lat oczekują na zmiany w studium. Nawet mieszkańcy, którzy jeszcze kilka dni temu chcieli by ich uwagi rozpatrzono po raz kolejny, wycofali się ze swojego stanowiska uznając, że przyjęte rozwiązania są zasadne. Jednak dla radnych nie był to żaden argument, bo głosowali by uwagi jednak przyjąć i sześcioletnią procedurę przygotowywania studium rozpocząć od nowa. Cel decyzji? Trudno określić, bo za nowe studium znów trzeba byłoby zapłacić z budżetu, latami starać się o decyzje i pozwolenia oraz stać w miejscu z inwestycjami miejskimi oraz prywatnymi. I tak np. działki przy ul. Zwycięstwa, zdaniem radnych, chyba nie warto przekształcać na budowlaną, a także nie warto uwolnić terenu znajdującego się w prywatnych rękach, by właściciele mogli go sprzedać jako działkę budowlaną o powiększonej powierzchni. Za to radni chcieli, by uwzględnić uwagę dotyczącą wycinki drzew na powierzchni ok. 20 ha na terenie Pronitu.

Głosowanie przeciw uchwałom, wstrzymywanie się od głosu lub wyrażanie dezaprobaty dla dokumentów na które czekają mieszkańcy nie jest raczej działaniem na korzyść tychże mieszkańców. Walka z burmistrzem wciąż trwa, a „piątkowy komitet” (Abramowicz, Grzywacz, Maślanek, Wierzycka) w kuluarach nazywany jest już nowym komitetem wyborczym.

Podejmowanie decyzji w sprawach ważnych dla miasta i mieszkańców jest zadaniem arcytrudnym i niewątpliwie wymagającym spojrzenia z szerszej perspektywy na sprawy lokalnej społeczności oraz przeanalizowania wszystkich skutków. Bycie za czy przeciw burmistrzowi nie powinno jednak przesłaniać powinności radnego, który obiecywał obejmując mandat: „Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców".

Przeczytaj również

Komentarze